Dziadek, jako kolejarz, pomimo odbytej służby wojskowej otrzymał w czerwcu 1939 w starogardzkiej WKU niniejszą kartę zwolnienia:

- zwoln.JPG (354.34 KiB) Przejrzano 1571 razy

- zwoln.JPG (354.34 KiB) Przejrzano 1571 razy
We wrześniu 1939 roku na wezwanie Niemców stawił się w Gdyni Grabówku, skąd tysiące
cywili takich jak on zostało wysłanych do obozu,
Stalagu w
Gross Born w Niemczech, tyle wiedział o miejscu lokalizacji ich drewnianych baraków. Zwolniono go po ciężkiej zimie, po pół roku (
poniższa wypiska i zaświadczenie):

- Borne Sulinowo.JPG (542.08 KiB) Przejrzano 1571 razy

- Borne Sulinowo.JPG (542.08 KiB) Przejrzano 1571 razy
Wspomnienia innego człowieka zabranego w ramach tej samej akcji z Gdyni Grabówka do obozu Westphalenhof, załącza takie same dokumenty, co mój dziadek:
http://gdynia-grabowek.mojeosiedle.pl/v ... hp?t=25451
(Dziadek nie mógł wtedy wiedzieć, i o ile wiem do swojej śmierci nie wiedział, że to miejsce po wojnie znajdzie się w Polsce, tyle że do 1990 poza ogólnodostępnymi mapami - Gross Born to dzisiejsze
BORNE SULINOWO, miejsce kilkadziesiąt lat będące półtajnym radzieckim miastem-garnizonem na terytorium
"niezawisłego" PRL).
Wycieńczony wrócił do Tczewa, żeby po kilku tygodniach zostać wyrzuconym ze swojego domu z rodziną. Po "etapie" na gniewskim zamku, gdzie dziadek był jednym z zakładników do rozstrzelania w przypadku ucieczki innych wysiedleńców, przewiezieni zostali do wioseczki w Lubelskiem, gdzie od podstaw musieli tworzyć wszystko co dawało im szansę na przeżycie. Było tam wiele innych rodzin z Tczewa, żadne "papiery" stamtąd niestety nie zachowały się w rodzinie...