Spacer po Skarszewach
-
zielu
- Moderator

-
Rajca
- Reakcje:
- Posty: 2453
- Rejestracja: 31 sty 2011, o 22:12
- Lokalizacja: Tczew
- Podziękował;: 210 razy
- Otrzymał podziękowań: 277 razy
- Kontakt:
Re: Spacer po Skarszewach
To akurat Pogódki 
- Ocena: 12.5%
"Smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba"
-
niespokojna66
- Rajca

- Reakcje:
- Posty: 1625
- Rejestracja: 26 sie 2011, o 19:37
- Podziękował;: 404 razy
- Otrzymał podziękowań: 439 razy
- Płeć:
- Kontakt:
Re: Spacer po Skarszewach
Najpiękniejszych chwil w życiu nie zaplanujesz. One przyjdą same../P.Bosmans/
-
spaff
- Obywatel

- Reakcje:
- Posty: 705
- Rejestracja: 26 cze 2016, o 09:52
- Podziękował;: 284 razy
- Otrzymał podziękowań: 241 razy
- Kontakt:
Re: Spacer po Skarszewach
Nie ma tematu o Borównie, więc daję tu historię dość najnowszą.
Dziennik Bałtycki, 1998, nr 143
Zginęła dziewczyna w Borównie Wielkim, gm. Skarszewy
Eksplozja bomby
Marlena F. zginęła wczoraj w wyniku eksplozji nieznanego materiału wybuchowego w Mercedesie 190, na terenie ośrodka wypoczynkowego w Borównie Wielkim pod Skarszewami.
- Słyszałam tylko jak Marlena próbowała uruchomić silnik i w tym momencie nastąpił wybuch - powiedziała „Dziennikowi” Joanna Jakubowska, koleżanka ofiary.
Samochód należał do ojca Marleny F. i najprawdopodobniej właśnie dla niego przeznaczona była bomba. Dziewczyna zawsze bowiem jeździła Nissanem. Tym razem był on potrzebny jej matce, więc po odbiór świadectwa ukończenia III klasy LO w Tczewie miała jechać ojcowskim Mercedesem.
Rodzice ofiary prowadzą w Skarszewach działalność gospodarczą, m.in. mają pawilon handlowy na terenie ośrodka w Borównie. To przy nim właśnie
wydarzyła się tragedia.
Policja nie udziela żadnych informacji. Trwa intensywne śledztwo.
Tomasz Konopacki
![Obrazek]()
Jeśli ktoś zna miejsce zdarzenia w Borównie niech opisze namiary i w ten sposób post wpisze się w temat.
Dziennik Bałtycki, 1998, nr 143
Zginęła dziewczyna w Borównie Wielkim, gm. Skarszewy
Eksplozja bomby
Marlena F. zginęła wczoraj w wyniku eksplozji nieznanego materiału wybuchowego w Mercedesie 190, na terenie ośrodka wypoczynkowego w Borównie Wielkim pod Skarszewami.
- Słyszałam tylko jak Marlena próbowała uruchomić silnik i w tym momencie nastąpił wybuch - powiedziała „Dziennikowi” Joanna Jakubowska, koleżanka ofiary.
Samochód należał do ojca Marleny F. i najprawdopodobniej właśnie dla niego przeznaczona była bomba. Dziewczyna zawsze bowiem jeździła Nissanem. Tym razem był on potrzebny jej matce, więc po odbiór świadectwa ukończenia III klasy LO w Tczewie miała jechać ojcowskim Mercedesem.
Rodzice ofiary prowadzą w Skarszewach działalność gospodarczą, m.in. mają pawilon handlowy na terenie ośrodka w Borównie. To przy nim właśnie
wydarzyła się tragedia.
Policja nie udziela żadnych informacji. Trwa intensywne śledztwo.
Tomasz Konopacki

Jeśli ktoś zna miejsce zdarzenia w Borównie niech opisze namiary i w ten sposób post wpisze się w temat.
- Ocena: 12.5%
-
Wałasz
- Budnik

- Reakcje:
- Posty: 392
- Rejestracja: 15 lis 2012, o 08:51
- Podziękował;: 490 razy
- Otrzymał podziękowań: 464 razy
- Kontakt:
Re: Spacer po Skarszewach
To była moja koleżanka z klasy LO im. M. Skłodowskiej-Curie w Tczewie. Kilka dni po tragedii byłem w tym miejscu, później jeszcze z raz czy dwa razy. Lokalizacji co do metra nie podam, ale +/- w okolicy tego punktu, przy drzewach i blisko zabudowań wczasowych, co widać zresztą na zdjęciach.
Było o tym sporo artykułów w mediach:
https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmias ... etnia.html
https://www.onet.pl/informacje/crimesto ... m,0666d3f1
https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Do ... n9274.html
https://gdansk.naszemiasto.pl/rozpoczal ... c1-5569315
https://gdansk.naszemiasto.pl/trzy-dozy ... c1-5804741
I jeszcze:
Byliśmy całą klasą na pogrzebie. Pochowano ją na cmentarzu parafialnym w Skarszewach, położonym w obrębie ulic Młyńskiej, Gdańskiej i osiedla gen. Sikorskiego. W sieci jest zdjęcie nagrobka: https://skarszewy.grobonet.com/grobonet ... =0&cinki=0
Było o tym sporo artykułów w mediach:
https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmias ... etnia.html
https://www.onet.pl/informacje/crimesto ... m,0666d3f1
https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Do ... n9274.html
https://gdansk.naszemiasto.pl/rozpoczal ... c1-5569315
https://gdansk.naszemiasto.pl/trzy-dozy ... c1-5804741
I jeszcze:
Byliśmy całą klasą na pogrzebie. Pochowano ją na cmentarzu parafialnym w Skarszewach, położonym w obrębie ulic Młyńskiej, Gdańskiej i osiedla gen. Sikorskiego. W sieci jest zdjęcie nagrobka: https://skarszewy.grobonet.com/grobonet ... =0&cinki=0
- Ocena: 12.5%
-
spaff
- Obywatel

- Reakcje:
- Posty: 705
- Rejestracja: 26 cze 2016, o 09:52
- Podziękował;: 284 razy
- Otrzymał podziękowań: 241 razy
- Kontakt:
Re: Spacer po Skarszewach
Dziękuję za informacje. Nie spodziewałem się posta o powyższej treści, i że dotknie któregoś forumowicza osobiście. Miałem bardziej na celu osiągnąć efekt kronikarski. Zapoznałem się z materiałami które podałeś - bardzo smutna historia jednocześnie budząca nienawiść do trzech zbrodniarzy.
Dzisiaj w drodze z roboty zajechałem do Skarszew i wykonałem spacer deptakiem w kierunku jeziora. Trochę się motałem, potem okazało się że drzewo podwójne z artykułu Dziennika Bałtyckiego wciąż istnieje. Po czym nastąpiło ostateczne rozwianie wątpliwości - napotkałem tablicę pamiątkową (wcale nie tak łatwo znaleźć). Moja mini korekta lokalizacji na mapie Google: 54°03'23.3"N 18°27'35.0"E - trzeba się dobrze rozejrzeć.
Zapytałem się matki czy kojarzy sprawę i się okazało że kojarzy. Matka kojarzy z tych czasów morderstwo pary (może małżeństwa) ze Skarszew, która prowadziła hurtownię lub drogerię - może ktoś coś również kojarzy?
EDIT
Chyba coś znalazłem w sprawie powyższej nowej sprawy:
https://gdansk.naszemiasto.pl/wiezienie ... c1-5860983
Dzisiaj w drodze z roboty zajechałem do Skarszew i wykonałem spacer deptakiem w kierunku jeziora. Trochę się motałem, potem okazało się że drzewo podwójne z artykułu Dziennika Bałtyckiego wciąż istnieje. Po czym nastąpiło ostateczne rozwianie wątpliwości - napotkałem tablicę pamiątkową (wcale nie tak łatwo znaleźć). Moja mini korekta lokalizacji na mapie Google: 54°03'23.3"N 18°27'35.0"E - trzeba się dobrze rozejrzeć.
Zapytałem się matki czy kojarzy sprawę i się okazało że kojarzy. Matka kojarzy z tych czasów morderstwo pary (może małżeństwa) ze Skarszew, która prowadziła hurtownię lub drogerię - może ktoś coś również kojarzy?
EDIT
Chyba coś znalazłem w sprawie powyższej nowej sprawy:
https://gdansk.naszemiasto.pl/wiezienie ... c1-5860983
- Załączniki
- Ocena: 12.5%
-
Wałasz
- Budnik

- Reakcje:
- Posty: 392
- Rejestracja: 15 lis 2012, o 08:51
- Podziękował;: 490 razy
- Otrzymał podziękowań: 464 razy
- Kontakt:
Re: Spacer po Skarszewach
Dzięki za doprecyzowanie. Może to i dobrze, że post się pojawił, bo warto pamiętać - to była dobra osoba, dobra koleżanka. Raz na kilka lat, jak jestem po drodze, to wpadam na cmentarz do Skarszew. W Borównie nad jeziorem to chyba z 10 lat już nie byłem...
Marlena była pierwszą albo drugą osobą w klasie, która zdobyła prawo jazdy, mając jeszcze 17 lat (wtedy można było). Do tych wszystkich wspomnień dodam jeszcze, że 19 czerwca 1998 r. był ostatnim dniem roku szkolnego (i w tym dniu też urodziny mojej siostry). Pamiętam, że siedząc już w klasie ze świadectwami dotarła do nas informacja, iż Marlena miała wypadek i podobno nie żyje. Ale nikt nie znał szczegółów, nie widział, co naprawdę się stało. Wychowawczyni prosiła, żeby nie przekazywać informacji dalej, dopóki sprawa się nie wyjaśni. Z kilkoma kolegami poszedłem po szkole na piwo do karczmy "Uroczysko" (willa, 30 Stycznia 5). Piliśmy Special za pomyślne ukończenie roku szkolnego i za Marlenę. Mieliśmy nadzieję, że jak to był wypadek, to przeżyła. Po powrocie do domu, ojciec przekazał mi wieści z radiowych wiadomości o całej sytuacji.
Pogrzeb miał miejsce w środę, 24 czerwca. Marlenę pochowano w białej trumnie. Pamiętam, że poprosili licealnego katechetę - ks. Aleksadndra Ceslinga (wówczas parafia przy ul. Rokickiej), żeby poprowadził mszę. Miał piękne kazanie, zresztą ma talent oratorski i był lubiany jako katecheta. Koleżanka z klasy, Paulina, też wygłosiła w imieniu klasy mowę nad grobem.
To był ogólnie smutny czas. Mój ojciec zmarł 11 dni po Marlenie (1 lipca), bo już od kilku lat dość poważnie chorował. Co ciekawe, mieli urodziny w tym samym dniu - 27 sierpnia.
==============
Co do drugiego zabójstwa - nie wiem, czy to ta sama sprawa. Kojarzę morderstwo młodego małżeństwa hurtowników, co mieli Opla Astrę II kombi (bodajże ciemnozielony metalik). Zdaje się, że pisali o tym m.in. w "Gazecie Tczewskiej", ale skąd pochodzili, to nie wiem. W tamtą sprawę zamieszany był jeden z uczniów tczewskiej zawodówki-mechanika na Sobieskiego. Znał go mój kolega. Podobno taki spokojny i niewyróżniający się był....
Marlena była pierwszą albo drugą osobą w klasie, która zdobyła prawo jazdy, mając jeszcze 17 lat (wtedy można było). Do tych wszystkich wspomnień dodam jeszcze, że 19 czerwca 1998 r. był ostatnim dniem roku szkolnego (i w tym dniu też urodziny mojej siostry). Pamiętam, że siedząc już w klasie ze świadectwami dotarła do nas informacja, iż Marlena miała wypadek i podobno nie żyje. Ale nikt nie znał szczegółów, nie widział, co naprawdę się stało. Wychowawczyni prosiła, żeby nie przekazywać informacji dalej, dopóki sprawa się nie wyjaśni. Z kilkoma kolegami poszedłem po szkole na piwo do karczmy "Uroczysko" (willa, 30 Stycznia 5). Piliśmy Special za pomyślne ukończenie roku szkolnego i za Marlenę. Mieliśmy nadzieję, że jak to był wypadek, to przeżyła. Po powrocie do domu, ojciec przekazał mi wieści z radiowych wiadomości o całej sytuacji.
Pogrzeb miał miejsce w środę, 24 czerwca. Marlenę pochowano w białej trumnie. Pamiętam, że poprosili licealnego katechetę - ks. Aleksadndra Ceslinga (wówczas parafia przy ul. Rokickiej), żeby poprowadził mszę. Miał piękne kazanie, zresztą ma talent oratorski i był lubiany jako katecheta. Koleżanka z klasy, Paulina, też wygłosiła w imieniu klasy mowę nad grobem.
To był ogólnie smutny czas. Mój ojciec zmarł 11 dni po Marlenie (1 lipca), bo już od kilku lat dość poważnie chorował. Co ciekawe, mieli urodziny w tym samym dniu - 27 sierpnia.
==============
Co do drugiego zabójstwa - nie wiem, czy to ta sama sprawa. Kojarzę morderstwo młodego małżeństwa hurtowników, co mieli Opla Astrę II kombi (bodajże ciemnozielony metalik). Zdaje się, że pisali o tym m.in. w "Gazecie Tczewskiej", ale skąd pochodzili, to nie wiem. W tamtą sprawę zamieszany był jeden z uczniów tczewskiej zawodówki-mechanika na Sobieskiego. Znał go mój kolega. Podobno taki spokojny i niewyróżniający się był....
- Ocena: 12.5%
