Tylko gdyby zrobiono ją od razu po wojnie, to raczej nie zapomniano o słowie "Państwowa". Nie jestem jednak tutaj znawcą. Co należy zauważyć, że oznaka ta nie różni się tylko materiałem. W oryginale pazury kotwicy prawie stykały się z rumbami. Same rumby nawet nie przypominają tych z oryginału - chociaż są zamontowane w odpowiednich miejscach. Uderza jeszcze jedno - czcionka jest bardzo podobna, ale nie jest tożsama. Widać na przykładzie liter "A" i "R". Poza tym "K" w wyrazie szkoła nie powinno być aż tak wyśrodkowane do osi koła. To raczej nie odlew, bo ten aż tak by nie mógł różnić się od oryginały (mógłby różnić się szczegółowością, ale nie ułożeniem i kształtem liter). Jakbym miał stawiać hipotezę, to mamy do czynienie z dokonaną po latach próbą odtworzenia tej odznaki.
Tutaj muszę pokusić się jednak o uwagę. W Internecie znajdziecie Państwo różne wzory. Ja posiłkuję się tą znajdującą się w zbiorach Uniwersytetu Morskiego.
Szkoła Morska
-
mzk
- Budnik

- Reakcje:
- Posty: 417
- Rejestracja: 21 lut 2011, o 15:14
- Lokalizacja: Tczew
- Podziękował;: 0
- Otrzymał podziękowań: 124 razy
- Kontakt:
Re: Szkoła Morska
- Za ten post autor mzk otrzymał podziękowania (total 2):
- Wałasz (25 kwie 2025, o 07:40) • zombiepig10 (25 kwie 2025, o 10:31)
- Ocena: 25%
-
zombiepig10
- Przybysz

- Reakcje:
- Posty: 2
- Rejestracja: 24 kwie 2025, o 23:09
- Podziękował;: 1 raz
- Otrzymał podziękowań: 2 razy
- Płeć:
- Kontakt:
Re: Szkoła Morska
Znalazłem taką przerobioną odznakę która jest bardzo podobna do mojej. Mam też 2 zdjęcia porównawcze znalezionych oryginałów i mojego egzemplarza. Oryginały się różnią i jeden jest podobny do mojego egzemplarza. Zakładam że to oryginał ze względu na to że na stronie na której go znalazłem jest datowany na 1920-1930. Czy jest to możliwe żeby znaleźć jakieś informacje lub zdjęcia tej odznaki z tamtego okresu? Jestem studentem UMG i zastanawiam się czy jako student mogę poszukać jakiś informacji w archiwum uczelni lub od koła absolwentów.
-
mzk
- Budnik

- Reakcje:
- Posty: 417
- Rejestracja: 21 lut 2011, o 15:14
- Lokalizacja: Tczew
- Podziękował;: 0
- Otrzymał podziękowań: 124 razy
- Kontakt:
Re: Szkoła Morska
Jeżeli jest Pan studentem UMG, to ma Pan ułatwione zadanie. Proszę skontaktować się z p. Małgorzatą Sokołowską, redaktorką UKM.zombiepig10 pisze: ↑25 kwie 2025, o 10:31 Znalazłem taką przerobioną odznakę która jest bardzo podobna do mojej. Mam też 2 zdjęcia porównawcze znalezionych oryginałów i mojego egzemplarza. Oryginały się różnią i jeden jest podobny do mojego egzemplarza. Zakładam że to oryginał ze względu na to że na stronie na której go znalazłem jest datowany na 1920-1930. Czy jest to możliwe żeby znaleźć jakieś informacje lub zdjęcia tej odznaki z tamtego okresu? Jestem studentem UMG i zastanawiam się czy jako student mogę poszukać jakiś informacji w archiwum uczelni lub od koła absolwentów.
![]()
pozdrawiam,
- Ocena: 25%
-
spaff
- Obywatel

- Reakcje:
- Posty: 705
- Rejestracja: 26 cze 2016, o 09:52
- Podziękował;: 284 razy
- Otrzymał podziękowań: 241 razy
- Kontakt:
Re: Szkoła Morska
Nic o facecie na forum nie znalazłem, ale można odnotować.
Dziennik Bałtycki, 1966, nr 198
Zgon kpt. ż.w. Tadeusza Meissnera
Z Polską na morzu związał się od swych najmłodszych lat. Gdy jeszcze nie mieliśmy floty handlowej, gdy bandera polska powiewała tylko na niewielkich torpedowcach i dwóch kanonierkach Marynarki Wojennej, które stacjonowały w Pucku, w służbę morzu oddał się Tadeusz Meissner, wstępując do Państwowej Szkoły Morskiej, którą właśnie otwarto w Tczewie. Wcześniej zrzucił mundur żołnierski, aby walczyć w powstaniu śląskim. Wraz z najstarszymi uczniami szkoły tczewskiej stał się jednym z kadry, która na morzach świata dowiodła, że Polak potrafi być też dobrym marynarzem.
Trudna była wówczas droga absolwenta Szkoły Morskiej. Pod rodzimą banderą pływało się tylko na szkolnym „Lwowie”, dalszą praktykę morską trzeba było zdobywać na obcych jednostkach, by wreszcie doczekać się własnej floty.
(...)
![Obrazek]()
Dziennik Bałtycki, 1966, nr 198
Zgon kpt. ż.w. Tadeusza Meissnera
Z Polską na morzu związał się od swych najmłodszych lat. Gdy jeszcze nie mieliśmy floty handlowej, gdy bandera polska powiewała tylko na niewielkich torpedowcach i dwóch kanonierkach Marynarki Wojennej, które stacjonowały w Pucku, w służbę morzu oddał się Tadeusz Meissner, wstępując do Państwowej Szkoły Morskiej, którą właśnie otwarto w Tczewie. Wcześniej zrzucił mundur żołnierski, aby walczyć w powstaniu śląskim. Wraz z najstarszymi uczniami szkoły tczewskiej stał się jednym z kadry, która na morzach świata dowiodła, że Polak potrafi być też dobrym marynarzem.
Trudna była wówczas droga absolwenta Szkoły Morskiej. Pod rodzimą banderą pływało się tylko na szkolnym „Lwowie”, dalszą praktykę morską trzeba było zdobywać na obcych jednostkach, by wreszcie doczekać się własnej floty.
(...)

-
spaff
- Obywatel

- Reakcje:
- Posty: 705
- Rejestracja: 26 cze 2016, o 09:52
- Podziękował;: 284 razy
- Otrzymał podziękowań: 241 razy
- Kontakt:
Re: Szkoła Morska
Dziennik Bałtycki 1947, nr 57
Chlubna przeszłość
Państwowej Szkoły Morskiej
Państwowa Szkoła Morska w Gdyni, - jak wiadomo - na początku swego istnienia mieściła się w Tczewie. Potrafiła ona wychować doskonałych fachowców na rozmaitych odcinkach pracy morskiej. Widzimy absolwentów Państwowej Szkoły Morskiej nie tylko na stanowiskach kapitańskich i oficerskich na polskich i zagranicznych statkach pełno-morskich i transoceanicznych, ale też jako dyrektorów i właścicieli poważnych przedsiębiorstw shippingowych w kraju i na obczyźnie, na stanowiskach kapitanów portów, na stanowiskach inspektorów pokładowych i technicznych, na kierowniczych stanowiskach w maklerce, w pilotażu itd.
A oto trochę statystyki: W ciągu swej dwudziestosześcioletniej działalności Państwowa Szkoła Morska dała społeczeństwu następujące wybitne jednostki:
1) około 30 rzeczywistych kapitanów statków dalekomorskich,
2) jednego wiceministra Żeglugi i Handlu Zagranicznego,
3) jednego szefa departamentu morskiego,
4) 5 samodzielnych dyrektorów przedsiębiorstw morskich,
5) jednego dyrektora stoczni,
6) jednego dyrektora Szkoły Morskiej,
7) około 10 inspektorów pokładowych i technicznych rozmaitych przedsiębiorstw morskich i GUM,
8) kilku kapitanów portu,
9) znaczną liczbę oficerów pokładowych i maszynowych, oraz pilotów.
Poza tym wśród byłych wychowanków Państwowej Szkoły Morskiej mamy paru wybitnych literatów i dziennikarzy, oraz jednego z najwybitniejszych malarzy-marynistów.
Również danina krwi, jaką złożyła Państwowa Szkoła Morska krajowi w czasie drugiej wojny światowej jest niewspółmiernie wielka. Około 20 absolwentów Państwowej Szkoły Morskiej położyło młode swe życie na samym tylko odcinku obrony Wybrzeża, A ilu padło w walce podziemnej, ilu wykończyli okupanci w obozach jenieckich i koncentracyjnych i ilu zginęło śmiercią marynarzy na morzach i oceanach. I to nie tylko wychowankowie szkoły, ale i ich wychowawcy! Wymienię tu tylko dwóch pierwszych kapitanów pierwszego statku szkolnego Państwowej Szkoły Morskiej, żaglowca „Lwów" śp. kapitana żeglugi wielkiej, Tadeusza Ziółkowskiego pierwszego kapitana polskiego statku handlowego, który pod banderą polską przekroczył równik po raz pierwszy oraz kapitana żeglugi wielkiej śp. Mamerta Stankiewicza, długoletniego wykładowcę nawigacji w Szkole, marynarza-gentlemana! Pierwszy zginął w obozie koncentracyjnym w Stutthofie drugi zmarł śmiercią marynarza na Morzu Północnym podczas zatonięcia m/s „Piłsudski".
To jest przeszłość Państwowej Szkoły Morskiej. A przyszłość? Przyszłość należy do młodych do obecnych jej uczniów, do obecnego personelu pedagogicznego i do obecnej dyrekcji.
Jan Kuropatwiński.
![Obrazek]()
Chlubna przeszłość
Państwowej Szkoły Morskiej
Państwowa Szkoła Morska w Gdyni, - jak wiadomo - na początku swego istnienia mieściła się w Tczewie. Potrafiła ona wychować doskonałych fachowców na rozmaitych odcinkach pracy morskiej. Widzimy absolwentów Państwowej Szkoły Morskiej nie tylko na stanowiskach kapitańskich i oficerskich na polskich i zagranicznych statkach pełno-morskich i transoceanicznych, ale też jako dyrektorów i właścicieli poważnych przedsiębiorstw shippingowych w kraju i na obczyźnie, na stanowiskach kapitanów portów, na stanowiskach inspektorów pokładowych i technicznych, na kierowniczych stanowiskach w maklerce, w pilotażu itd.
A oto trochę statystyki: W ciągu swej dwudziestosześcioletniej działalności Państwowa Szkoła Morska dała społeczeństwu następujące wybitne jednostki:
1) około 30 rzeczywistych kapitanów statków dalekomorskich,
2) jednego wiceministra Żeglugi i Handlu Zagranicznego,
3) jednego szefa departamentu morskiego,
4) 5 samodzielnych dyrektorów przedsiębiorstw morskich,
5) jednego dyrektora stoczni,
6) jednego dyrektora Szkoły Morskiej,
7) około 10 inspektorów pokładowych i technicznych rozmaitych przedsiębiorstw morskich i GUM,
8) kilku kapitanów portu,
9) znaczną liczbę oficerów pokładowych i maszynowych, oraz pilotów.
Poza tym wśród byłych wychowanków Państwowej Szkoły Morskiej mamy paru wybitnych literatów i dziennikarzy, oraz jednego z najwybitniejszych malarzy-marynistów.
Również danina krwi, jaką złożyła Państwowa Szkoła Morska krajowi w czasie drugiej wojny światowej jest niewspółmiernie wielka. Około 20 absolwentów Państwowej Szkoły Morskiej położyło młode swe życie na samym tylko odcinku obrony Wybrzeża, A ilu padło w walce podziemnej, ilu wykończyli okupanci w obozach jenieckich i koncentracyjnych i ilu zginęło śmiercią marynarzy na morzach i oceanach. I to nie tylko wychowankowie szkoły, ale i ich wychowawcy! Wymienię tu tylko dwóch pierwszych kapitanów pierwszego statku szkolnego Państwowej Szkoły Morskiej, żaglowca „Lwów" śp. kapitana żeglugi wielkiej, Tadeusza Ziółkowskiego pierwszego kapitana polskiego statku handlowego, który pod banderą polską przekroczył równik po raz pierwszy oraz kapitana żeglugi wielkiej śp. Mamerta Stankiewicza, długoletniego wykładowcę nawigacji w Szkole, marynarza-gentlemana! Pierwszy zginął w obozie koncentracyjnym w Stutthofie drugi zmarł śmiercią marynarza na Morzu Północnym podczas zatonięcia m/s „Piłsudski".
To jest przeszłość Państwowej Szkoły Morskiej. A przyszłość? Przyszłość należy do młodych do obecnych jej uczniów, do obecnego personelu pedagogicznego i do obecnej dyrekcji.
Jan Kuropatwiński.

