Strona 2 z 6

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 6 sie 2011, o 22:25
autor: Ramses74
Na Suchych nazywaliśmy tą grę "w 300-sta"
D.W. 8-)

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 6 sie 2011, o 22:29
autor: zielu
My graliśmy w coś podobnego - w "tysiąca". Gol za 100 pkt, słupek za 150, poprzeczka - 200, spojenie - 250 pkt. Uderzenia mogły się sumować, np. "angielka" dawała razem 300 pkt. I tak aż do tysiąca. Gdy było za mało chłopa na mecz często w to graliśmy.

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 6 sie 2011, o 22:32
autor: LukaszB
Pamiętacie gre w państwa (chyba tak to się nazywało)? Pamiętam tylko że państwa były wyrysowane kijem na ziemi. Ktoś pamięta ??

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 6 sie 2011, o 22:34
autor: Ramses74
zielu pisze:My graliśmy w coś podobnego - w "tysiąca". Gol za 100 pkt, słupek za 150, poprzeczka - 200, spojenie - 250 pkt. Uderzenia mogły się sumować, np. "angielka" dawała razem 300 pkt. I tak aż do tysiąca. Gdy było za mało chłopa na mecz często w to graliśmy.
Dokładnie,tak jak pisałem można było się dogadać z łebkami i grać jak się chciało !!
D.W. :lol:
LukaszB pisze:Pamiętacie gre w państwa (chyba tak to się nazywało)? Pamiętam tylko że państwa były wyrysowane kijem na ziemi. Ktoś pamięta ??
W "państwa i miasta" pamiętam ale tylko na kartce na przerwach w szkole.
D.W. 8-)

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 6 sie 2011, o 22:44
autor: zielu
LukaszB pisze:Pamiętacie gre w państwa (chyba tak to się nazywało)? Pamiętam tylko że państwa były wyrysowane kijem na ziemi. Ktoś pamięta ??
Oj tak !! Polem gry była piaskownica. Nie pamiętam już dokładnie zasad. Coś mi świta, że rzucało się kijem, który służył też do zabierania terytoriów pozostałych graczy. Gra kojarzy mi się też ze splunięciami, tylko nie mogę sobie przypomnieć, do czego były one potrzebne... :scratch

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 6 sie 2011, o 22:48
autor: LukaszB
zielu pisze:
LukaszB pisze:Pamiętacie gre w państwa (chyba tak to się nazywało)? Pamiętam tylko że państwa były wyrysowane kijem na ziemi. Ktoś pamięta ??
Oj tak !! Polem gry była piaskownica. Nie pamiętam już dokładnie zasad. Coś mi świta, że rzucało się kijem, który służył też do zabierania terytoriów pozostałych graczy. Gra kojarzy mi się też ze splunięciami, tylko nie mogę sobie przypomnieć, do czego były one potrzebne... :scratch
Właśnie, czy tym kijem się nie rzucało? Ktoś wybierał państwo mówiąc .. i wybieram (tutaj nazwa) i rzucał kijem. Wylosowany biegł po kija, ale co robiła reszta ??
mieczy pisze:Hmm,,, :oops:
Znam coś podobnego - nazywaliśmy to "warszawianką". :facepalm
Warszawianka to co innego - inaczej d u p a. Zaczynało się od podbijania piłki tak żeby nie spadła na ziemię. Kto miał najmniej podbić ten wędrował na budę. Zasada była prosta. Piłkę można było dotknąć tylko raz i starano się wbić bramkę. Punktacja była za zwykłe uderzenie 1 gol, główka 2 i piętka 3. Kiedy się uzbierało 10 goli to strzelało się karne. Każdy trafiony karny przekładał się na jeden kop w d.. bramkarza. Gra była bardzo dynamiczna bo za każde wybicie piłki poza boisko lub dotknięcie jej dwa razy wędrowało się na bramkę. Były oczywiście wyjątki tzw. główka ratuje czyli niecelny strzał głową nie powodował pójścia na bramkę

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 6 sie 2011, o 23:04
autor: Ramses74
LukaszB pisze:
mieczy pisze:Hmm,,, :oops:
Znam coś podobnego - nazywaliśmy to "warszawianką". :facepalm
Warszawianka to co innego - inaczej d u p a. Zaczynało się od podbijania piłki tak żeby nie spadła na ziemię. Kto miał najmniej podbić ten wędrował na budę. Zasada była prosta. Piłkę można było dotknąć tylko raz i starano się wbić bramkę. Punktacja była za zwykłe uderzenie 1 gol, główka 2 i piętka 3. Kiedy się uzbierało 10 goli to strzelało się karne. Każdy trafiony karny przekładał się na jeden kop w d.. bramkarza. Gra była bardzo dynamiczna bo za każde wybicie piłki poza boisko lub dotknięcie jej dwa razy wędrowało się na bramkę. Były oczywiście wyjątki tzw. główka ratuje czyli niecelny strzał głową nie powodował pójścia na bramkę
Dokładnie Łukasz,to jest "Warszawianka" !! na boisku od "Medyka"grało się w tą grę bardzo często.
D.W. :)

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 6 sie 2011, o 23:08
autor: LukaszB
Ramses74 pisze:
LukaszB pisze:
mieczy pisze:Hmm,,, :oops:
Znam coś podobnego - nazywaliśmy to "warszawianką". :facepalm
Warszawianka to co innego - inaczej d u p a. Zaczynało się od podbijania piłki tak żeby nie spadła na ziemię. Kto miał najmniej podbić ten wędrował na budę. Zasada była prosta. Piłkę można było dotknąć tylko raz i starano się wbić bramkę. Punktacja była za zwykłe uderzenie 1 gol, główka 2 i piętka 3. Kiedy się uzbierało 10 goli to strzelało się karne. Każdy trafiony karny przekładał się na jeden kop w d.. bramkarza. Gra była bardzo dynamiczna bo za każde wybicie piłki poza boisko lub dotknięcie jej dwa razy wędrowało się na bramkę. Były oczywiście wyjątki tzw. główka ratuje czyli niecelny strzał głową nie powodował pójścia na bramkę
Dokładnie Łukasz,to jest "Warszawianka" !! na boisku od "Medyka"grało się w tą grę bardzo często.
D.W. :)
Do teraz pamiętam jak się grę zaczynało od groźnego "d u p a nie szklanka" co oznaczało, ze w kopaniu nie będzie litości :lol:

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 7 sie 2011, o 08:39
autor: Bulma
My na podwórku graliśmy też w "noża", nie wiem czy to poprawna nazwa, ale my to tak nazywaliśmy :oops: Polegało to na wbijanie noża w piaskownicy z różnych części ciała, np "matka" polegała na położeniu noża na dłoni, wyrzucenie go w powietrze w wbicie noża w piaskownicę, "ojciec" z zewnętrznej części dłoni itd...Ten kto ostatni zrobił całą serię rzutów wyciągał zapałkę zębami z piaskownicy :lol: Kojarzy to ktoś? 8-)

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 7 sie 2011, o 08:48
autor: Ramses74
Bulma pisze:My na podwórku graliśmy też w "noża", nie wiem czy to poprawna nazwa, ale my to tak nazywaliśmy :oops: Polegało to na wbijanie noża w piaskownicy z różnych części ciała, np "matka" polegała na położeniu noża na dłoni, wyrzucenie go w powietrze w wbicie noża w piaskownicę, "ojciec" z zewnętrznej części dłoni itd...Ten kto ostatni zrobił całą serię rzutów wyciągał zapałkę zębami z piaskownicy :lol: Kojarzy to ktoś? 8-)
Oj pamiętam jak się wyciągało zapałki z piachu,myśmy to nazywali "w pikuta"
D.W. :lol: