Powiem szczerze, że ja natomiast nie za bardzo rozumiem o czym napisałeś w ostatnim poście. Kto ma niby mieć podejście „z nami, albo sami”? ZKP, SKOM?
Zrzeszenie sprawami historii miasta i regionu, „polityką historyczną”, czy różnej maści zabytkami interesuje się od lat i nasze działania w tego typu kwestiach są zazwyczaj dość podobne i tak też jest w tym wypadku. Nasz zawsze cieszy, jak w sprawach ważnych zabierają po naszej myśli głos także inne osoby, albo inne podmioty i tak też jest w tym wypadku. Na jesiennych konsultacjach sugerowałem, że można sformalizować jakoś działania szerokiego frontu, ale odzewu nie stwierdziłem, a dość odstręczający atak, jaki po tym spotkaniu spadł z waszej strony na władze starostwa jakoś nie zachęcił mnie do drążenia tematu (o czym zresztą już w tymże wątku wtedy pisałem).
Akurat jesteśmy jedna z tych organizacji, która nie lubi fleszów i różnorakie nasze pomysły działania, bez większych problemów „odstępujemy” partnerom, którzy zapewniają ich merytoryczną kontynuację. Dewizą naszej organizacji jest to, że tworzymy wędki, a nie łowimy ryby, zatem jak masz jakieś wątpliwości co do naszych chęci współdziałania, to przypominam o zeszłorocznej debacie na NSR...
Zatem bez urazy, ale Twoje stwierdzenie pasuje mi bardziej jako zarzut do Komitetu, co znów wydaje mi się ciut bezsensowne, stąd moje niezrozumienie dla tej frazy.
Także moje, podzielane w dużej części przez kolegów, zastrzeżenia do działań SKOM-u przedstawiłem już dawno temu, a sprecyzowałem je w grudniu ubiegłego roku w tym właśnie wątku, więc nie wiem, skąd ci się bierze „niejasność”. Dla przypomnienia odsyłam:
viewtopic.php?f=57&t=1397&start=87
Do tego jedynie dodałbym obecne rozdwojenie skomowców w podejściu do starostwa, świetnie zresztą widoczne w Twoich wypowiedziach. Z jednej strony owo dramatyzujące narzekanie na podejście starostów do tej sprawy, na ich niechęć do dialogu społecznego, po wręcz jakaś przysłowiową „frechowność i aroganckość”, zaś z drugiej w obliczu faktów, że ów dialog jednak został podjęty, zapewnienia, że to właśnie Wasze rozmowy z włodarzami są tego przyczyną. Więc jest dialog, czy go nie ma? Władza ma „głęboko” opinię publiczną, czy jednak się z nią liczy? Pojawienie się koncepcji historycznej to efekt waszej ciężkiej organicznej pracy, czy jest przejawem nieliczenia się władz z merytorycznymi argumentami?
Czy może jednak nie mamy tu do czynienia z dość przyziemnym i częstym „siłowaniem” się władzy z obywatelami i cała ta akcja jest dobra szkołą społeczeństwa obywatelskiego dla naszych włodarzy?
Przepraszam, ale mnie taka kultura uprawiania debaty publicznej nie do końca odpowiada. Wprost o tym od początku przecież mówiłem, zatem nie do końca rozumiem tutaj jakieś zdziwienie, gdy zaznaczam swój dystans do waszych niektórych działań.
Stworzyliście Komitet według własnej koncepcji - świetnie. Urabiacie się po łokcie by posunąć sprawę mostu do przodu – chylę czoła. Prosiłbym jednak nie odmawiać nikomu prawa do własnej oceny całej sytuacji.
Ja bym jednak nie dramatyzował i powiem szczerze nieco mnie zadziwia to powyższe „wzmożenie” , które nastąpiło w reakcji na opublikowanie naszego apelu. Tak jak napisałem, w pełni popierając cel, mam po prostu dystans do waszych niektórych działań. Jako szef oddziału zachęcałem z dobrym skutkiem obecnych na zebraniu do podpisania waszej listy, jak będzie trzeba wspierać też będziemy, ile sił mamy kolejne jakieś kroki w tej sprawie.
Zaś drugim moim niezrozumieniem jest Twoje podejście do petycji. Jak rozumiem nieco podśmiewujesz się z tego rodzaju apeli, jaki my wystosowaliśmy do zarządu powiatu? A przepraszam, czym jakościowo różni się od tego akcja zbierania podpisów? Pod względem formalnym to takaż sama petycja, a znam takie instytucje, w których liczono by się z nią o wiele mniej (mimo „poważnej liczby podpisów”) niż ze stanowiskiem takiej organizacji niż nasza.
Nie mam zielonego pojęcia jak do tego podejdą nasi starostowie, ale nie mam zamiaru zaniedbać żadnego środka, który przybliży nas do celu i powiem szczerze głosy takie, jak ten Cez-a, są w tej sytuacji wybitnie egoistycznym, i niezbyt kulturalnym dowodem na całkowite niezrozumienie na czym polega demokracja lokalna...
I kończąc wątkiem owej demokracji. Nie widzę, tutaj żadnych fundamentalnych różnic w naszym „podejściu” do władz. Jak twierdzisz, że podmiotowość obywateli zrzeszonych w organizacjach w czymkolwiek różni się od tych niezrzeszonych, to mnie niezmiernie zadziwiasz, bo wynika z tego, że daleka Ci jest filozofia funkcjonowania takich organizacji jak ZKP. My zrzeszamy się właśnie po to by rozwijać i wzmacniać nasze indywidualne „prawa społeczne”. Nikt z nas się nie zrzeka własnych indywidualnych praw czy poglądów, ale staramy się wspólnie próbować realizować cele, które nas w danej organizacji łączą.
Natomiast wartością dodaną, jaką wynosimy ze wspólnego, zorganizowanego działania, jest umiejętność perspektywicznego planowania i wyznaczania celów. Dla tego dla nas, mimo wszelkich niedociągnięć i ułomności, władze powiatu są partnerem w tej sprawie z którym należy rozmawiać, a nie „złym wujkiem” na którym trzeba wieszać psy, gdy nie robi, sam z siebie, tego co byśmy chcieli.
Tak jak już parę razy na tym forum pisałem: warto się czasem nie zatapiać się w poczuciu własnej misji i rozejrzeć się dookoła, i spojrzeć co inni zrobili lub chcą robić w danej sprawie.
Pozdrawiam zatem i życzę sukcesu przy zbieraniu podpisów. Mam też szczerą nadzieję, że nie będą, podobnie jak nasz apel, potrzebne i zarząd po prostu podejmie merytoryczną decyzję. Czego sobie i Koleżeństwu z forum życzę.