https://www.dawnytczew.pl/forum/
Jadzia pisze:Kartka adresowana do Kazimiery Wojczyńskiej?viewtopic.php?p=53773#p53773
Wydaje mi się, że za dużo jest wspólnych rzeczy, aby miał to być przypadek.Wojczyński chyba też był właścicielem tej kamienicy na Kopernika 8.niespokojna66 pisze:Rachunki wystawione na burmistrza Wojczyńskiego w 1935 roku, dom przy Bałdowskiej i Kopernika 8 w 1932 roku./allegro/
Patent wydany przez Kaiserliches Patentamt dla przedstawiciela rodu tczewskich wynalazców nie dotyczy silnika spalinowego w jego potocznym rozumieniu, czyli silnika cieplnego o spalaniu wewnętrznym, lecz interesującego acz zapomnianego rozwiązania, jakie próbowano z różnym skutkiem stosować w maszynach parowych, czyli silnikach cieplnych o spalaniu zewnętrznym. Rozwiązanie to polegało na wykorzystywaniu niskotemperaturowego ciepła resztkowego zawartego w parze wylotowej maszyny parowej do napędu dodatkowej maszyny parowej wykorzystującej czynnik roboczy o niskiej temperaturze wrzenia. Moc pracującego łącznie zespołu dwóch maszyn parowych wzrastała dzięki temu o 30-40% w porównaniu do podstawowej maszyny parowej.niespokojna66 pisze:Był patent Johna Schulza z 1895 roku na sieczkarnię a teraz jest Roberta Schulza z 1881 roku na silnik spalinowy. ...
Jakkolwiek samo rozwiązanie w 1881 r. nie było czymś nowym, to patent uzyskany przez Roberta Schultza dotyczył stosowanego czynnika roboczego, którego ważną zaletą była niepalność:Kaltdampfmaschine (Abwärmekraftmaschine) /Maszyna parowa niskotemperaturowa (maszyna ciepła odpadowego)/
Silnik cieplny napędzany parą cieczy wrzącej przy niskiej temperaturze (kwas siarkawy, amoniak, eter, benzol itp.). Do wytwarzania tzw. "zimnej pary" wykorzystywane jest ciepło odprowadzane z silników cieplnych, tzw. "ciepło odpadowe". Ilość ciepła jaka musi być odprowadzana z maszyn i turbin parowych poprzez parę wylotową względnie kondensator, a z silników spalinowych poprzez wodę chłodzącą oraz gazy spalinowe jest odpowiednio duża i może być częściowo wykorzystana. Do tej pory silniki takie wykonywane są w połączeniu z maszynami parowymi. Jako czynnik roboczy wykorzystywany jest kwas siarkawy. Para /wodna/ wylotowa wychodząca z maszyny parowej doprowadzana jest do skraplacza, który jako czynnik chłodzący zawiera nie wodę lecz kwas siarkawy. Ciepło pary wodnej zostaje wykorzystane do odparowania kwasu siarkawego i wytworzenia czynnika roboczego, a odprowadzenie ciepła od pary wodnej powoduje jej kondensację. Kondensator pary wodnej stanowi jednocześnie parownik czynnika roboczego. Powstający kondensat wodny może być odprowadzony do kotła maszyny parowej, a wytworzony z ciepła odpadowego czynnik roboczy doprowadzany jest do maszyny działającej tak samo jak zwykła maszyna parowa, w której rozpręża się on i wykonuje pracę. Po wyjściu z tej maszyny, czynnik roboczy chłodzony jest wodą w drugim skraplaczu i po skropleniu jest ponownie doprowadzany pompą zasilającą do pierwszego kondensatora aby na nowo zostać odparowany. Zachodzą więc ciągle dwa obiegi cieplne, jeden wysokotemperaturowy w maszynie parowej i drugi odzyskujący niskotemperaturowe ciepło, które pozostałoby niewykorzystane w zwykłej maszynie parowej. Pary kwasu siarkawego uzyskują w temperaturze kondensacji (zazwyczaj 50-65°C) ciśnienie 10-12 atmosfer. W zależności od temperatury stosowanej wody chłodzącej, na 1KM potrzebne jest 13-18 kg pary wylotowej na godzinę. ...
Połączenie maszyny ciepła odpadowego i maszyny parowej nie jest nowe. Próby maszyny zbudowanej przez Du Trembley, wykorzystującej eter jako czynnik roboczy, miały miejsce na parowcu transportowym w 1853 r. W roku 1847 maszyna o mocy 50KM, wykorzystująca eter, pracowała w fabryce szkła w Lyonie. ...
Omawiany wynalazek ma na celu zastosowanie bezwodnego kwasu siarkawego do wytwarzania napędu mechanicznego. Może on umożliwiać wykorzystanie ciepła zawartego w odprowadzanych przez fabryki ściekach, wypuszczanej parze, gorących gazach itp. ...
niespokojna66 -niespokojna66 pisze:Rachunki wystawione na burmistrza Wojczyńskiego w 1935 roku, dom przy Bałdowskiej i Kopernika 8 w 1932 roku./allegro/
Odbiorcą była Panna Erna Muller z obecnej ulicy Obrońców Westerplatte 20.niespokojna66 pisze:Dosyć ciekawa koperta.
http://lithuanianphilately.com/stamp-co ... s/2014-02/
Frachtowiec „Craigronald” został zbudowany w Glasgow w stoczni A Rodger & Company, wodowanie odbyło się we wrześniu 1904[1]. Statek mierzył 110,7 metrów długości, 13,4 metry szerokości, jego zanurzenie wynosiło do 5,8 metrów[1]. Napęd stanowiła pojedyncza maszyna parowa potrójnego rozprężania z dwoma kotłami i jedną śrubą o mocy 1600 IHP, co dawało jednostce prędkość maksymalną 11 węzłów[1]. Statek został zbudowany dla Scarisbrick Shipping Company[1].
W 1911 nazwa statku została zmieniona na „Glyndwr” na cześć walijskiego władcy Owena Glendowera (Owain Glyndŵr)[1]
W momencie wybuchu I wojny światowej statek przebywał w Danzig, gdzie został internowany i przebudowany w stoczni Kaiserliche Werft do roli tendra wodnosamolotów[1]. Wyposażenie lotnicze stanowiły dwa wodnosamoloty, dodatkowo okręt był uzbrojony w dwie armaty 4-funtowe[1]. Okręt wszedł do służby 16 grudnia 1914 pod niezmienioną nazwą[1].
Po wejściu do służby okręt został ponownie zmodyfikowany, mógł przenosić do czterech samolotów, a uzbrojenie zostało zamienione na dwie armaty 105 mm[1]. Okręt ponownie wszedł do służby 11 stycznia 1915[1]. Na pokładzie okrętu nie wybudowano żadnych hangarów, samoloty były serwisowane bezpośrednio na pokładzie[1]. Okręt był wyposażony w samoloty Flugzeugbau Friedrichshafen, głównie Friedrichshafen FF.33[2].
Począwszy od 1915 okręt operował na Bałtyku, od 28 marca do 22 maja bazował w Memel, a później w Libau, gdzie jego samoloty, wraz z samolotami z SMH „Santa Elena”[1], patrolowały wybrzeże Kurlandii i wody Zatoki Ryskiej, biorąc także udział w operacjach ofensywnych przeciwko siłom rosyjskim[3].
4 czerwca okręt wszedł na minę i został poważnie uszkodzony, został wysłany do Gdańska, gdzie był naprawiany przez sześć miesięcy, do służby powrócił 16 grudnia 1915[4]. Naprawy okazały się niezadowalające i okręt musiał powrócić do stoczni, gdzie dokonano wielu dodatkowych napraw, do służby wszedł ponownie 9 kwietnia 1916 kiedy rozpoczął służbę na wodach Sundu[4]. Pomimo licznych napraw, okręt nadal sprawiał wiele problemów i został wycofany ze służby jako okręt lotniczy we wrześniu 1916, „Glyndwr” już do końca wojny służył jako hulk[4].
Po zakończeniu wojny, 21 stycznia 1919 okręt został przekazany Wielkiej Brytanii, gdzie ponownie wszedł do służby jako frachtowiec pod nazwą Akenside[4]. W 1920 został sprzedany greckiej firmie i przemianowany na Agia Varvara. Statek złomowano w połowie lat 50[4].
