W czasach zamierzchłych, kiedy jeszcze żyły dinozaury i Ciotka

mieszkając w innej dzielnicy miasta jakoś nie po drodze nam było do parku. Pamiętam raz jeden, jak byłam w amfiteatrze na jakimś festynie, gdzie były zawody między rodzinami. Jedną z konkurencji było np. takie obranie jabłka, żeby miało jak najdłuższą skórkę

Pamiętam również, że w maju (chyba) na ul. Kołąątaja był organizowany kiermasz książki. Wzdłuż ulicy stały stragany z książkami. Przez park "się przechodziło" w drodze na Czyżykowo.
Bliżej się zapoznałam z tym miejscem w momencie przeprowadzki w jego sąsiedztwo. Spacery z rodziną, obowiązkowo odwiedziny u żab

Wiosną i latem lubiłam usiąść z książką na ławce i zagłębić się w lekturze, a dziecię spokojnie spało obok w wózku

echhh... ile ja się wtedy naczytałam.... I tylko ptaki przeszkadzały
Obecnie również spaceruję z rodzinką, wiosną czekamy na żółte dywany pod bezlistnymi jeszcze drzewami, latem szukamy wytchnienia od upału, a jesienią obowiązkowo wielokolorowe liście i kasztany

Lubię nasz park i nie boję się w nim przebywać sama i po zmierzchu. Myślę, że z duży w nim ruch aby kogoś zgwałcić czy napaść
