No tak, ale wątpliwości jest wiele.
1. Cegielnia na Czatkowskiej:
- Jak blisko torów sięgał jej ogrodzony teren? Z opisu sądząc samolot zatrzymał się góra kilkadziesiąt metrów od torów, a do wyrobiska gliny (dziś stawy) jest ponad kilometr!
- By lądować po wschodniej stronie torów samolot musiał przelecieć nad plątaniną nasypów w okolicach dzisiejszej Malinowskiej.
- Zdjęcie w rzeczonym artykule (o ile jest oryginalne) pokazuje teren mocno zakrzewiony, a trudno o takowy w tym rejonie
- Z okolic nasypu przy Malinowskiej strasznie daleko jest do budynków cegielni na Czatkowskiej
2. Cegielnia suchostrzycka:
- Tak samo nie wiemy jaki obszar zajmował jej ogrodzony teren.
- Jakby nie kombinować z trajektorią, to samolot lądować by musiał w pobliżu domów i momentalnie wywołał by zbiegowisko, a z opisu wynika, że nim ludzie się zbiegli, pilot po kilku próbach połączenia się przez radio dotarł ze świadkiem do cegielni.
- Acz zsuwający się samolot śmiało mógł prześliznąć się nad Milenem, jednak dziwne jest że o takiej przeszkodzie nie ma mowy w relacji.
No i pytanie ogólne, dlaczego przelatując niby nad miastem relacja odnotowuje, że główną przeszkodą przed nasypem były topole, przecież po drodze z południa mamy wieże i kominy dorównujące, albo przewyższające wysokością średnio wyrośnięte drzewo tego gatunku. A przypomnę lot nad całym miastem trwał najpewniej kilkadziesiąt sekund.
Mi się wydaje, że piloci nad Tczewem szukać zaczęli dogodnego lądowiska i zrobili jakiś łagodny łuk, który wyprowadził ich nad rzeczony nasyp. Ale to oznacza, że mamy mnóstwo kombinacji. Na dodatek relacja wydaje mi się dość mocno niedokładna i np. wcale nie mam pewności, że ten płot należał do cegielni, być może pilotowi się "zbiło" to z faktem, że z tejże dzwonił do szefostwa.
Tak samo to poetyckie "zsunięcie się po nasypie". Być może samolot po prostu przeleciał na minimalnej wysokości, a wtedy jak najbardziej możliwe jest, że przyziemienie miało miejsce ciut dalej (ot 200-300 metrów) i samolot mógł się doślizgać tak w okolice wyrobiska na Malinowskiej, jak i cegielni na Suchostrzygach.
Jak napisałem poprzednio, bez lepiej osadzonych w terenie informacji trudno tutaj cokolwiek wyrokować.
Ps. Ewentualnie literalnie odczytując relację to samolot leciał z południa, południowego zachodu, jakoś po osi Gdańskiej-Alei Solidarności. Po czym po prawej zostawił stację (w Tczewie), przeleciał nad topolami (nad Milenem w rejonie dzisiejszej Kwiatowej?), zobaczył pociąg relacji Starogard-Tczew na najwyższym nasypie, na południe od domu na Malinowskiej 12, być może na wiaduktach nad linią do Gdańska, przeleciał za nim i dokonał przyziemienia w rejonie dzisiejszych ogródków działkowych. Stamtąd być może dosunął by się w stronę cegielni...