Dzięki za doprecyzowanie. Może to i dobrze, że post się pojawił, bo warto pamiętać - to była dobra osoba, dobra koleżanka. Raz na kilka lat, jak jestem po drodze, to wpadam na cmentarz do Skarszew. W Borównie nad jeziorem to chyba z 10 lat już nie byłem...
Marlena była pierwszą albo drugą osobą w klasie, która zdobyła prawo jazdy, mając jeszcze 17 lat (wtedy można było). Do tych wszystkich wspomnień dodam jeszcze, że 19 czerwca 1998 r. był ostatnim dniem roku szkolnego (i w tym dniu też urodziny mojej siostry). Pamiętam, że siedząc już w klasie ze świadectwami dotarła do nas informacja, iż Marlena miała wypadek i podobno nie żyje. Ale nikt nie znał szczegółów, nie widział, co naprawdę się stało. Wychowawczyni prosiła, żeby nie przekazywać informacji dalej, dopóki sprawa się nie wyjaśni. Z kilkoma kolegami poszedłem po szkole na piwo do karczmy "Uroczysko" (willa, 30 Stycznia 5). Piliśmy Special za pomyślne ukończenie roku szkolnego i za Marlenę. Mieliśmy nadzieję, że jak to był wypadek, to przeżyła. Po powrocie do domu, ojciec przekazał mi wieści z radiowych wiadomości o całej sytuacji.
Pogrzeb miał miejsce w środę, 24 czerwca. Marlenę pochowano w białej trumnie. Pamiętam, że poprosili licealnego katechetę -
ks. Aleksadndra Ceslinga (wówczas parafia przy ul. Rokickiej), żeby poprowadził mszę. Miał piękne kazanie, zresztą ma talent oratorski i był lubiany jako katecheta. Koleżanka z klasy, Paulina, też wygłosiła w imieniu klasy mowę nad grobem.
To był ogólnie smutny czas. Mój ojciec zmarł 11 dni po Marlenie (1 lipca), bo już od kilku lat dość poważnie chorował. Co ciekawe, mieli urodziny w tym samym dniu - 27 sierpnia.
==============
Co do drugiego zabójstwa - nie wiem, czy to ta sama sprawa. Kojarzę morderstwo młodego małżeństwa hurtowników, co mieli Opla Astrę II kombi (bodajże ciemnozielony metalik). Zdaje się, że pisali o tym m.in. w "Gazecie Tczewskiej", ale skąd pochodzili, to nie wiem. W tamtą sprawę zamieszany był jeden z uczniów tczewskiej zawodówki-mechanika na Sobieskiego. Znał go mój kolega. Podobno taki spokojny i niewyróżniający się był....