Niestety zasmuca los bruku który był pod asfaltem przed nowym dworcem PKP. Na pewno został po zerwaniu sprzedany - co tydzień widać ogłoszenia sprzedaży zabytkowego bruku od ZUKów lub innych starostw powiatowych, w całym rejonie byłego zaboru pruskiego.
To co pojawia się na ich miejscu nie ma nic wspólnego ze wymarłą sztuką robienia zakol i łuków, z autentycznej kostki granitowej/bazaltowej. Góruje kostka cementowa albo nieudolnie powciskany łamaniec granitowy. Kiedyś słowo 'majster' oznaczało mistrz, teraz to gościu po zawodówce...
w Legnicy bodajże w ubiegłym roku zdecydowano zerwać kilkaset metrów asfaltu, jak się okazało ,że pod wiecznie pękającej nawierzchni jest właśnie świetnie zachowany bruk.
Niemcy wiedzieli co robią. Większość dziur na naszych współczesnych drogach jest powodem złego odwodnienia pod nawierzchnią. Dominuje na naszych terenach klimat przejściowy w okresie jesienno-wiosennym. Dziesiątki cykli zamarzania i odtajania. Żadna ciągła powierzchnia tego nie wytrzyma, więc należy zrobić coś w czym nie powstają naprężenia - np. z elastycznej warstwy kostek.
Żeby trzymał się asfalt należy prawidłowo zagęścić i odwodnić podłoże. Teraz nikt tego nie potrafi (nawet jeśli mu się zapłaci - patrz niezliczone nowe drogi powiatowe) albo jest to za drogie.
Dzięki temu po max. 2 sezonach w drodze są przełomy, koleiny i wyrwane kawałki nawierzchni. Cynicznie mówiąc to firma która raz wygra przetarg na jakiś odcinek ma pracę do końca świata bo może remontować co 2-3 lata własne "dzieło".