Strona 4 z 12

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 20 sty 2012, o 23:59
autor: zet48
Próby ratowania Mostu przed krą ...wysadzanie zatoru lodowego.
Zwróćcie uwagę ile gapiów jest na Moście :whistle

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 22 sty 2012, o 06:30
autor: Kristoph
No, i chyba jakiś mały lodołamacz po prawej :poranek

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 22 sty 2012, o 17:30
autor: mieczyslaw
Chyba nie taki mały - pytanie: dlaczego nie próbowano rozkuć zatoru za pomocą lodołamaczy od strony ujścia Wisły? Czyżby powodem było nie do końca oczyszczone dno z resztek wysadzonych przęseł?
Brak jednostek pływających, które mogłyby dotrzeć do Tczewa od strony ujścia?
A może próbowano, czego to zdjęcie nie pokazuje.

Rodzi się kolejne pytanie: czy ktoś wie, co to za lodołamacz?

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 22 sty 2012, o 18:07
autor: LukaszB
Na to pytanie znajdzie się odpowiedź w książce tczewianina Tadeusza Wryczy Lodołamanie, Wyd. „44” i Wyd. „Monolit”, Gdańsk-Gdynia. Może jest w Sekcji Historii Miasta :scratch

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 22 sty 2012, o 21:42
autor: mieczyslaw
Łukasz, na które pytanie? :)

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 22 sty 2012, o 21:57
autor: LukaszB
O lodołamacz i prawdopodobnie dlaczego nie użyto ich wcześniej. Wydaje mi się, że katastrofalna powódź była spowodowana właśnie "puszczeniem" wód po zimowych zatorach.

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 22 sty 2012, o 22:18
autor: mieczyslaw
To nie do końca tak działa, jak napisałeś.
Bezpośrednią przyczyną zerwania mostu jest sam zator lodowy, natomiast pośrednio przyczynili się do jego powstania ci, którzy ten most odbudowali - dlaczego? Otóż, jeśli sobie założymy, że szerokość rzeki w miejscu, gdzie były mosty wynosi 210m, to przy stałej głębokości, powiedzmy 3m, da nam to określony przepływ wody, prawda? Jeśli jednak w tym miejscu wstawimy most i podeprzemy go na 6 filarach, a każdy z nich ma np. 5 metrów szerokości, to łącznie mają one 30 metrów, czyli przekrój naszego koryta zawęził się o 30m, co stanowi 1/7 poprzedniego przekroju - to dużo, bo to spadek przepływu wody o jakieś14% - czyli ta woda musi się spiętrzyć, a tym samym wzrośnie ciśnienie, czyli siła jaka oddziałuje na podpory mostu.

A teraz wiosna - wiosną spływają lody, aby nie dopuścić do powstania zatorów, rozkuwa się rzeki przed roztopami - pytanie dlaczego tutaj tego nie zrobiono, a może zrobiono, ale nieskutecznie? Spływający lód oparł się o filary, dość gęsto rozstawione w nurcie rzeki, lód zaczął się gromadzić, a woda piętrzyć, w efekcie siła z jaką żywioł naciskał na podpory rosła i most runął.

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 22 sty 2012, o 22:52
autor: mzk
Zator powstał na wysokości Małej Słońcy. W akcji ratunkowej brali udział saperzy i minerzy, a także robotnicy mostowi własnoręcznie rozbijający lód. Niestety nie dawało to większego skutku. W akcji brały również udział lodołamacze, w tym lodołamacz "Wilk". Jednak lodołamacze wraz ze zbliżającą się do Tczewa falą kulminacyjną zostały odwołane.

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 22 sty 2012, o 23:52
autor: mieczyslaw
@mzk, posiadasz jakieś bardziej szczegółowe opisy, dane, zdjęcia, literaturę?

Z tego co napisałeś wynika, że lodołamacze ruszyły do pracy zbyt późno.

Re: Odbudowa mostów 1945-1947 r.

: 23 sty 2012, o 15:08
autor: mzk
Szanowni Państwo,
Odnośniki do części źródeł, z których korzystam, umieściłem w przypisach w wyżej przytaczanym artykule. Czy posiadam inne źródła dotyczące mostu [nie tylko powodzi]? Tak. Tylko je trzeba opracować i podać w odpowiednim kontekście. Wtedy dopiero będą miały one jakąś wartość "edukacyjna". W innym wypadku zaginą gdzieś w "czeluściach" forum.
W sprawie lodołamaczy. Szanowny Panie Mieczysławie, osobiście uważam, iż akcja lodołamaczy nie była spóźniona. Musimy wziąć pod uwagę pewną rzecz. Powódź nie dotknęła tylko powiatu tczewskiego. Kra zerwała mosty m.in. w Warszawie i Toruniu. Lodołamacze, w realiach ówczesnej infrastruktury rzecznej, nie mogły rozbijać zatorów wyłacznie na wysokości Tczewa. W praktyce posuwały się one wraz z falą kulminacyjna. Ponadto musimy sobie uświadomić, iż powódź 1947 r. była jedną z największych w historii ziem Polski. Jej efekt spotęgowała także bardzo sroga zima,a także nadal wszechobecne zniszczenia wojenne.

pozdrawiam
Marcin Z. K.