Z dodatkiem polskiego rzeczownika dawałoby to coś w rodzaju Kapuścianej Chaty, mieszankę słów z dwóch języków, tak jak w przypadku o wiele późniejszego tczewskiego "Kozenfyrtla"1 Bedeutung: Häuschen [n]
Häuslein, Baracke, Blockhaus, Bretterverschlag, Kate, Schuppen, Unterkunft, Verschlag, Haus, Unterkommen, Bude, Baude, Hütte
2 Bedeutung: Hütte [n]
Häuslein, Baracke, Blockhaus, Bretterverschlag, Kate, Schuppen, Unterkunft, Verschlag, Haus, Unterkommen, Bude, Baude, Häuschen
O Kaldeling tak pisze ks. Stanisław Kujot w swojej pracy poświęconej dziejom opactwa pelplińskiego:zunia pisze: ↑26 wrz 2013, o 11:24 W pracy H. Bugalskiej: Toponimia byłych powiatów gdańskiego i tczewskiego / Pomorskie monografie toponomastyczne nr 6 odnalazłam sporo nazw nieistniejących już wsi. Nie zawsze podane jest ich położenie.
W pracy tej autorka często powołuje się na książkę Perlbacha M.: Pommerellisches Urkundenbuch, Bd I-II, Danzig 1881-82
...
Kalnelings – niegdyś wieś pod Narkowami
...
Tytułem uzupełnienia dodam, że w roku 1366 właścicielem Kaldeling był piszący się z tej miejscowości rycerz Lanczko pieczętujący się herbem Chomąto. Występował także jako właściciel Kopytkowa pod Nowem odziedziczonego po swoim ojcu Bartuszu. Posiadał również wieś Demlin, nadaną w 1366 r. przez pomorskich joannitów.R. 1481 kupił opat Paweł de Zullen od Szymona Dalwina (z Dalwina pod Tczewem), obywatela gdańskiego, 18 włók i 2 morgi razem z karczmą w Kaldeling za 1448 grzywien lżejszych (około 5390 marek). Król Kaźmierz Jagiellończyk potwierdził kupno.
R. 1335 posiadali tę wieś Celow (?) i Nikuńc z Kiloni. Oni byli wieś puścili osadnikom, a ich przywilej jeszcze miał walor r. 1490, gdy posiedziciele włók się zdrażali, płacić konwentowi czynsz roczny. Zakonnicy udali się do oficyała gdańskiego Grzegorza Grewe, który ów zapis z roku 1335 zaciągnął do aktów przez swego notaryusza i zagroził osadnikom klątwą, gdyby obowiązku nie dopełnili.
R. 1570 został Kaldeling razem z Narkowami zajęty przez Jędrzeja Swarożyńskiego jako majątek bezprawnie przez konwent posiadany. O losach Narków już pisaliśmy. Mikołaj Swarożyński, na którego spadły prawa zmarłego nagle brata Jędrzeja, przedał Kaldeling r. 1571 za 3000 talarów po 30 groszy wujowi swemu a bratu opata, Krysztofowi Rembowskiemu, posiedzicielowi Sumina i Sucymina pod Pogutkami. Fama twierdziła, że i to było tylko pozorem, że ksiądz opat wyznaczył Kaldeling na posag dla córki Alberta Rembowskiego (może syna Krysztofowego), Doroty, mającej właśnie iść za Michała Konarskiego, starostę hamersztyńskiego, a następnie kasztelana gdańskiego i wojewody pomorskiego.
Ztąd wywiązał się długi proces przed sądem wojewódzkim i przed trybunałem. Nakoniec miała sprawa iść przed sejm, bo istotą rzeczy był tu jak w Narkowach ubytek siły zbrojnej, dla tego, że klasztor posiadał wieś szlachecką, na której ciężył obowiązek stawania do pospolitego ruszenia, a klasztor z pod tego obowiązku zupełnie był wyjęty. Na sejmie jakoś nie wytoczono sprawy, poczęły się więc układy z panią Dorotą, pozostałą wdową po Michale Konarskim.
R. 1619 stanęła już ugoda, że właścicielka ustąpi owych włók i karczmy klasztorowi za 14000 złotych. Suma ta wydawała się pewnie po dłuższej rozwadze zakonnikom nadto wysoką. Ztąd przeciągnęły się jeszcze układy, aż roku 1622 konwent cały przedał swe prawo na Kaldeling pani Dorocie i synowi jej Stanisławowi za 4000 zł., które natychmiast zostały wypłacone.
Tego roku nabył książę Albert Stanisław Radziwiłł od Konarskich Kaldeling, a konwent wydał mu wszystkie przywileje dotyczące wsi.
Nie mamy w Prusach wsi Kaldeling , a z dokumentów klasztornych dowiadujemy się tylko, że ta majętność klasztoru leżała w "obwodzie tczewskim". Ztąd pozwalamy sobie zgadnąć, że końcowka w "Kaldeling" jest tylko niemieckim narostkiem do polskiej wsi Kołduny, która się zamieniła na Baldau pod Tczewem, wielką wieś gospodarską, mającą 101 włókę chełmińską.
Stanisław Kujot, Opactwo pelplińskie, Pelplin 1875; w: Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Hehh jakoś się gubię w tym internetowym świecie, bo dziś dopiero wpadła mi w oko ten "news" sprzed prawie dwóch lat.
Niestety, wszystko wskazuje na to, że hipoteza ks. Kujota, iż Bałdowo to Kaldeling nie jest prawidłowa. Sam fakt, że wymienia się ją razem ze wsią Narkowy nie oznacza, iż są to miejscowości leżące w bezpośrednim sąsiedztwie. Poza tym w 1275 r. mamy nazwę Baudawe, a w 1437 r. Bandaw - w kolejnych wiekach określenia podobne do współczesnego Bałdowa i nie mające nic wspólnego z Kaldeling.mirza3 pisze: ↑22 paź 2017, o 18:10O Kaldeling tak pisze ks. Stanisław Kujot w swojej pracy poświęconej dziejom opactwa pelplińskiego:zunia pisze: ↑26 wrz 2013, o 11:24 W pracy H. Bugalskiej: Toponimia byłych powiatów gdańskiego i tczewskiego / Pomorskie monografie toponomastyczne nr 6 odnalazłam sporo nazw nieistniejących już wsi. Nie zawsze podane jest ich położenie.
W pracy tej autorka często powołuje się na książkę Perlbacha M.: Pommerellisches Urkundenbuch, Bd I-II, Danzig 1881-82
...
Kalnelings – niegdyś wieś pod Narkowami
...Tytułem uzupełnienia dodam, że w roku 1366 właścicielem Kaldeling był piszący się z tej miejscowości rycerz Lanczko pieczętujący się herbem Chomąto. Występował także jako właściciel Kopytkowa pod Nowem odziedziczonego po swoim ojcu Bartuszu. Posiadał również wieś Demlin, nadaną w 1366 r. przez pomorskich joannitów.R. 1481 kupił opat Paweł de Zullen od Szymona Dalwina (z Dalwina pod Tczewem), obywatela gdańskiego, 18 włók i 2 morgi razem z karczmą w Kaldeling za 1448 grzywien lżejszych (około 5390 marek). Król Kaźmierz Jagiellończyk potwierdził kupno.
R. 1335 posiadali tę wieś Celow (?) i Nikuńc z Kiloni. Oni byli wieś puścili osadnikom, a ich przywilej jeszcze miał walor r. 1490, gdy posiedziciele włók się zdrażali, płacić konwentowi czynsz roczny. Zakonnicy udali się do oficyała gdańskiego Grzegorza Grewe, który ów zapis z roku 1335 zaciągnął do aktów przez swego notaryusza i zagroził osadnikom klątwą, gdyby obowiązku nie dopełnili.
R. 1570 został Kaldeling razem z Narkowami zajęty przez Jędrzeja Swarożyńskiego jako majątek bezprawnie przez konwent posiadany. O losach Narków już pisaliśmy. Mikołaj Swarożyński, na którego spadły prawa zmarłego nagle brata Jędrzeja, przedał Kaldeling r. 1571 za 3000 talarów po 30 groszy wujowi swemu a bratu opata, Krysztofowi Rembowskiemu, posiedzicielowi Sumina i Sucymina pod Pogutkami. Fama twierdziła, że i to było tylko pozorem, że ksiądz opat wyznaczył Kaldeling na posag dla córki Alberta Rembowskiego (może syna Krysztofowego), Doroty, mającej właśnie iść za Michała Konarskiego, starostę hamersztyńskiego, a następnie kasztelana gdańskiego i wojewody pomorskiego.
Ztąd wywiązał się długi proces przed sądem wojewódzkim i przed trybunałem. Nakoniec miała sprawa iść przed sejm, bo istotą rzeczy był tu jak w Narkowach ubytek siły zbrojnej, dla tego, że klasztor posiadał wieś szlachecką, na której ciężył obowiązek stawania do pospolitego ruszenia, a klasztor z pod tego obowiązku zupełnie był wyjęty. Na sejmie jakoś nie wytoczono sprawy, poczęły się więc układy z panią Dorotą, pozostałą wdową po Michale Konarskim.
R. 1619 stanęła już ugoda, że właścicielka ustąpi owych włók i karczmy klasztorowi za 14000 złotych. Suma ta wydawała się pewnie po dłuższej rozwadze zakonnikom nadto wysoką. Ztąd przeciągnęły się jeszcze układy, aż roku 1622 konwent cały przedał swe prawo na Kaldeling pani Dorocie i synowi jej Stanisławowi za 4000 zł., które natychmiast zostały wypłacone.
Tego roku nabył książę Albert Stanisław Radziwiłł od Konarskich Kaldeling, a konwent wydał mu wszystkie przywileje dotyczące wsi.
Nie mamy w Prusach wsi Kaldeling , a z dokumentów klasztornych dowiadujemy się tylko, że ta majętność klasztoru leżała w "obwodzie tczewskim". Ztąd pozwalamy sobie zgadnąć, że końcowka w "Kaldeling" jest tylko niemieckim narostkiem do polskiej wsi Kołduny, która się zamieniła na Baldau pod Tczewem, wielką wieś gospodarską, mającą 101 włókę chełmińską.
Stanisław Kujot, Opactwo pelplińskie, Pelplin 1875; w: Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Przy okazji widać, że nie zawsze mamy do czynienia z przejrzystym przyporządkowaniem miejscowości do poszczególnych powiatów z naszego rejonu i nie zawsze jest jasne, kiedy możemy mówić o powiecie tczewskim a kiedy starogardzkim. Z. Gloger w "Geografii historycznej ziem dawnej Polski" wspomina, iż: "Powiaty: Gdański, Nowski i Starogrodzki liczyły się do Tczewskiego." To mogło być też mylące w kontekście przekazywanych informacji o Kaldelingu."Wśród świadków tego aktu wymieniony też został Ścibor z Kolnika, wsi bezpośrednio sąsiadującej z Pszczółkami. (...) W 1335 r., a więc w tym samym roku co dziedzice Pszczółek, wystawił przywilej lokacyjny dla Kolnika. Jako drugi wystawca wystąpił niejaki Nikunz (Mikołaj ?), w którym można widzieć brata Ścibora. Synem tego drugiego wystawcy mógł być Nitzke, który w 1358 r. wraz ze Ściborem, jako swym stryjem, otrzymał od wielkiego mistrza przywilej oddający im obu Kolnik (Kaldeling) na prawie chełmińskim."