Strona 5 z 6

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 20 gru 2011, o 09:56
autor: mieczy
joola pisze:
Niesia pisze: Witam wszystkich,

Wydaje mi się, że ten cały "grykiel" to może być słowny twór, zlepek ze słów "gry" i "klasy". Jakby nie było jest to jakaś odmiana gry w klasy. Uwielbiałam w dzieciństwie grać w grykla. oczywiście grało się też w gumę, w linkę i inne wspomniane wcześniej zabawy.


Grykiel to na całym "cywilizowanym" :beka świecie GRA W KLASY. Jak chciałam dawniej rozśmieszyć znajomych z spoza, to mówiłam, że w Tczewie gra się w grykla i puszcza drachle. I to na "loukach" Może dziś się tych wyrażeń nie używa, ale jeszcze paręnaście lat tem - na pewno.
Słowo "drachel" pochodzi z języka niemieckiego. (spolszczona nazwa "Drachen")
http://de.wikipedia.org/wiki/Drachen

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 16 mar 2013, o 16:04
autor: Emiii
U nas na dzielni namiętnie się grało (pomijając wcześniej wymienione zabawy) w zbijanego (zwanego też jako dwa ognie :P ) oraz w baba Jaga patrzy :)

W grykla miałam chęć ostatnio pograć... Zielony nie dał się niestety przekonać ... ;P

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 16 mar 2013, o 22:48
autor: Big Zbig
W dziedzinie wytwarzania huku funkcjonowało za moich czasów urządzenie składające się z klucza od kłódki i odpowiednio obciętego gwoździa. Elementy te były odpowiednio połączone sznurkiem a materiał hukowy zdrapywano z zapałek. Cały wic polegał na umiejętnym uderzeniu tym ustrojstwem o ścianę lub inny twardy przedmiot.

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 21 mar 2013, o 16:22
autor: Bulma
Przeglądając stary album trafiłam na to zdjęcie :lol:
Teraz już chyba nikt nie puszcza latawców...

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 22 maja 2013, o 21:35
autor: be-good
Mam wspomnienie... Sam nie wiem, czy to najlepszy temat do tego flashbacku z przeszłości :scratch ...

LEGO. Dzieci PeeReLu (w tym i ja) żyły w estetycznej pustyni etykiet zastępczych i siermiężności wszelkiej maści. Przepisywaliśmy kulfoniasty, całkowicie niezrozumiały dla nas, odręcznie pisany wzór tekstu po angielsku, w którym grzecznie prosiliśmy firmę Lego o przysłanie nowego katalogu ich wyrobów.
(Dla niekumających - wówczas za miesięczną pensję szczęśliwy obywatel tamtego kraju mógł kupić w Peweksie jakieś dwa maluteńkie zestawy klocków :nea :facepalm ).

A klockowa duńska firma... stawała na wysokości zadania i tysiącami słała pocztą do komunistycznej Polski swoje broszurki i katalogi :ok .
My - ówczesne dzieci, patrząc na to wirtualne dla większości z nas dobro, byliśmy absolutnie ZESŁANI... :lol: .

Obrazek

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 23 maja 2013, o 11:20
autor: Niesia
be-good pisze:Mam wspomnienie... Sam nie wiem, czy to najlepszy temat do tego flashbacku z przeszłości :scratch ...

(Dla niekumających - wówczas za miesięczną pensję szczęśliwy obywatel tamtego kraju mógł kupić w Peweksie jakieś dwa maluteńkie zestawy klocków :nea :facepalm ).
Ja pamiętam, że w ogóle jedną z "rozrywek" był spacer do Peweksu, żeby chociaż popatrzeć na te wszystkie cudeńka. A zapach jaki tam się roznosił był niesamowity. :)

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 23 maja 2013, o 16:57
autor: niespokojna66
Niesia pisze:
be-good pisze:Mam wspomnienie... Sam nie wiem, czy to najlepszy temat do tego flashbacku z przeszłości :scratch ...

(Dla niekumających - wówczas za miesięczną pensję szczęśliwy obywatel tamtego kraju mógł kupić w Peweksie jakieś dwa maluteńkie zestawy klocków :nea :facepalm ).
Ja pamiętam, że w ogóle jedną z "rozrywek" był spacer do Peweksu, żeby chociaż popatrzeć na te wszystkie cudeńka. A zapach jaki tam się roznosił był niesamowity. :)
...ja pamiętam niesamowity zapach mydła "Lux" i...dolarów :oops:

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 19 wrz 2013, o 16:26
autor: niespokojna66
mieczy pisze:Zabawy podwórkowe dla młodszych - "królu, królu, daj wojaka !" i " Dzień dobry ci królu-lulu..." - dziś nazwalibyśmy to kalambury. ;)

Znacie ??
Znamy :) -król pyta-jakiego?
-dzielnego
- kto nim jest?
-wskazywanie jakiejś osoby i bieg na drugą stronę
Podobną była zabawa "Gąski, gąski do domu"
-gąski , gąski do domu
-boimy się!
-czego?
-wilka złego!
-gdzie on jest?
-za górami, za lasami!
-co on robi?
-gąski skubie pazurami!
-gąski, gąski do domu! Inną fajną grą, była gra pudełkiem od zapałek na punkty-podrzucało się pudełko leżące na brzegu stołu palcami i za każdą opcję były punkty. O ile dobrze pamiętam najwięcej było, kiedy pudełko stanęło w pionie. Kolejna zabawa na pochmurne dni to "kości", pięć kostek do gry było, wyrzucało się oczka, potem zliczało ilość punktów-podobnie jak w pokerze :scratch , generał, jedynki, dwójki i wszystkie dostępne opcje. Oczywiście jeszcze powinny być " statki ". Każdy rysował dwie plansze na papierze w kratkę, następnie nanosił swoje statki-5 masztowiec x 1,3 masztowiec x 2, 2 masztowiec x3,4 jednomasztowce,plansze miały numerację ABC i cyfry. Następnie podawało się namiary statku-udany strzał, trafiony zatopiony lub pudło. Ostatnio grałyśmy w to z Bulmą ;) . Kiedy przepadały lekcje lub w wakacje grało się w wisielca. Jedna osoba pisała na kartce jakieś słowo, druga zgadywała po literce. Jeśli nie trafiła z literką, to rysowało się elementy szubienicy :facepalm aż był wisielec :oops:
Zapomniałam jeszcze o prostych, lecz bardzo lubianych zabawach: pchełki, domino,warcaby,bierki,podchody, ciuciubabka i gra w "chowanego" :oops:

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 22 wrz 2013, o 20:00
autor: Łukasz
LukaszB pisze:Jak miło że na starym podchody jeszcze istnieją :yahoo
kilka lat temu w lasach w Łapinie koło Kolbud zrobiliśmy podchody. Wieczór, pochodnie i dwa zespoły po 10 osób. Wypas niesamowity, oczywiście w plecakach co nieco na drogę i ponad trzy godziny łażenia po lesie i szukania wskazówek.

Re: Gry i zabawy z naszej młodości

: 1 cze 2014, o 12:05
autor: Yarro
Big Zbig pisze:W dziedzinie wytwarzania huku
Ja pamiętam strzelanie "ze szprychy". Rowerową lub motorowerową szprychę nadziewano zdrapaną siarką z zapałek i zaklepywano blachą ołowianą( u nas w szkole szedł tym handel jak się patrzy). Następnie należało ustrojstwo podgrzać nad świeczką lub ogniem. Strzelało aż miło :lol: . Czasem jak kto przesadził z grubością blachy lub ilością siarki, szprychę rozrywało i siało odłamkami po okolicy ale cóż...
Ojciec mi opowiadał że za jego dzieciństwa była podobna zabawa tylko że zamiast szprych używano kluczy. To musiał być hardkor.

Oczywiście teraz jest to nielegalne i nie próbujcie tego robić w domu :ok .