Strona 9 z 9

Re: Masoni w Tczewie

: 12 maja 2022, o 09:23
autor: Wałasz
Wałasz pisze: 25 lut 2019, o 16:16 1. Czy są jakieś poszlaki wskazujące na dalsze losy ostatniego szefa loży i jej likwidatora - Maxa Ziehma z Bałdowa?
2. Adres paramasońskiej organizacji Templariusze Dobrzy przy ul. Kościuszki 4 pochodzi z informacji zasłyszanej. Brak dostępu do źródeł. Słyszałem, że podobno była gdzieś informacja potwierdzająca adres IOGT na Kościuszki 4 przy okazji jakiejś prasowej informacji o procesie wytoczonym Templariuszom Dobrym z Grudziądza, który odbił się echem w Tczewie. Byłbym wdzięczny za przytoczenie źródła, jeśli ktoś dysponuje takim. Próbowałem coś znaleźć w bibliotekach cyfrowych, ale nic nie znalazłem. Być może źle szukałem. :(
No cóż, po wielu poszukiwaniach udało się znaleźć odpowiedź na powyższe pytania:
Ad. 1. Zginął w marcu 1945 r. w czasie ucieczki, podczas bombardowań Gdańska. Źródło: Heimatortskartei
Ad. 2. Siedziba tczewskich lóż Templariuszy Dobrych mieściła się przy ul. Jarosława Dąbrowskiego 13 (dawniej Przedmieście Berlińskie 16, potem Marsz. Piłsudskiego 15). Źródło: pocztówka z 1917, zamieszczona na Skarbnica Tczew.
Ciekawostką jest fakt, że budynek ten pierwotnie należący do wdowy Dorothei Schwartz, został odkupiony przez Gustava Fockinga, którego brat w latach 30. XIX w. utworzył majątek Georgenthal (Górki). W ostatniej ćwierci XIX w. właścicielem był Leon Omieczyński, od 1891 r. Eduard Soennert a w czasach II RP - kupiec Alfred (Arthur?) Reimer. Do niedawna lokal parterowy zajmował oddział Banku Millennium. W aktach IOGT, które miałem okazję przeglądać, nie natrafiłem nigdzie na Soennerta czy Reimera. Być może lokal był tylko wynajmowany: poza składem produktów rolnych Reimera w budynku mieściła się również filia urzędu budownictwa melioracyjnego, piekarnia czy zakład szewski i do tego mieszkania prywatne na piętrze kamienicy. Wśród mieszkańców był natomiast kupiec Willy Gruebnau, prawdopodobnie spokrewniony z Gottliebem Gruebnau - mistrzem rzeźnickim (zm. 1934), który był jednym z liderów tczewskich templariuszy.

Re: Masoni w Tczewie

: 18 gru 2022, o 11:04
autor: LukaszB
O historii tczewskich masonów można posłuchać w audycji Radio Gdańsk https://radiogdansk.pl/audycje/tajemnic ... alalnosci/ Z redaktorem rozmawia Wielki Inspirator @Wałasz :hi

Re: Masoni w Tczewie

: 18 gru 2022, o 11:26
autor: Wałasz
Oczywiście miał być dla ucznia "nakaz milczenia" a nie "zakaz milczenia", który byłby sprzeczny sam w sobie. :P

Re: Masoni w Tczewie

: 3 mar 2025, o 13:35
autor: Avariel
Wałasz pisze: 12 maja 2022, o 09:23
Wałasz pisze: 25 lut 2019, o 16:16 1. Czy są jakieś poszlaki wskazujące na dalsze losy ostatniego szefa loży i jej likwidatora - Maxa Ziehma z Bałdowa?
2. Adres paramasońskiej organizacji Templariusze Dobrzy przy ul. Kościuszki 4 pochodzi z informacji zasłyszanej. Brak dostępu do źródeł. Słyszałem, że podobno była gdzieś informacja potwierdzająca adres IOGT na Kościuszki 4 przy okazji jakiejś prasowej informacji o procesie wytoczonym Templariuszom Dobrym z Grudziądza, który odbił się echem w Tczewie. Byłbym wdzięczny za przytoczenie źródła, jeśli ktoś dysponuje takim. Próbowałem coś znaleźć w bibliotekach cyfrowych, ale nic nie znalazłem. Być może źle szukałem. :(
No cóż, po wielu poszukiwaniach udało się znaleźć odpowiedź na powyższe pytania:
Ad. 1. Zginął w marcu 1945 r. w czasie ucieczki, podczas bombardowań Gdańska. Źródło: Heimatortskartei
Ad. 2. Siedziba tczewskich lóż Templariuszy Dobrych mieściła się przy ul. Jarosława Dąbrowskiego 13 (dawniej Przedmieście Berlińskie 16, potem Marsz. Piłsudskiego 15). Źródło: pocztówka z 1917, zamieszczona na Skarbnica Tczew.
Ciekawostką jest fakt, że budynek ten pierwotnie należący do wdowy Dorothei Schwartz, został odkupiony przez Gustava Fockinga, którego brat w latach 30. XIX w. utworzył majątek Georgenthal (Górki). W ostatniej ćwierci XIX w. właścicielem był Leon Omieczyński, od 1891 r. Eduard Soennert a w czasach II RP - kupiec Alfred (Arthur?) Reimer. Do niedawna lokal parterowy zajmował oddział Banku Millennium. W aktach IOGT, które miałem okazję przeglądać, nie natrafiłem nigdzie na Soennerta czy Reimera. Być może lokal był tylko wynajmowany: poza składem produktów rolnych Reimera w budynku mieściła się również filia urzędu budownictwa melioracyjnego, piekarnia czy zakład szewski i do tego mieszkania prywatne na piętrze kamienicy. Wśród mieszkańców był natomiast kupiec Willy Gruebnau, prawdopodobnie spokrewniony z Gottliebem Gruebnau - mistrzem rzeźnickim (zm. 1934), który był jednym z liderów tczewskich templariuszy.
Entschuldigen Sie, dass ich auf Deutsch schreibe, aber ich spreche leider kein Polnisch. Mein Urgroßvater war Alfred Reimer. Er wohnte in den 1930er Jahren mit seiner Familie in dem oben genannten Haus. Er betrieb in den unteren Etagen und im Hinterhof einen Großhandel für landwirtschaftliche Geräte. Zuvor gehörte das Gebäude seinem älteren Bruder Arthur Reimer. Mein Großvater war der einzige Sohn von Alfred Reimer. Seine Mutter war Erika Wanda Lydia Pirch und er hatte mehrere Schwestern. In den 1940ern musste die Familie das Haus in Tzcew verlassen und nach Liessau ziehen. Die Familie wurde am Ende des Weltkriegs vertrieben. Die Familie verteilte sich dann über mehrere Teile Deutschlands. Mein Großvater lebte den Rest seines Lebens in Niedersachsen, Alfred Reimer verstarb in Trier und Erika Pirch in Börzow.

Re: Masoni w Tczewie

: 4 mar 2025, o 15:21
autor: GabberTech
Servus Avariel,

Mach dir keine kopf :) viele von uns sprechen deutsch.
Vielen Dank für die o.g Info.
Hast du zufällig Fotos von dein U-Opa ?
Werden wir sehr freuen.
Beste Grüße

Re: Masoni w Tczewie

: 7 mar 2025, o 11:33
autor: Wałasz
Avariel pisze: 3 mar 2025, o 13:35 Entschuldigen Sie, dass ich auf Deutsch schreibe, aber ich spreche leider kein Polnisch. Mein Urgroßvater war Alfred Reimer. Er wohnte in den 1930er Jahren mit seiner Familie in dem oben genannten Haus. Er betrieb in den unteren Etagen und im Hinterhof einen Großhandel für landwirtschaftliche Geräte. Zuvor gehörte das Gebäude seinem älteren Bruder Arthur Reimer. Mein Großvater war der einzige Sohn von Alfred Reimer. Seine Mutter war Erika Wanda Lydia Pirch und er hatte mehrere Schwestern. In den 1940ern musste die Familie das Haus in Tzcew verlassen und nach Liessau ziehen. Die Familie wurde am Ende des Weltkriegs vertrieben. Die Familie verteilte sich dann über mehrere Teile Deutschlands. Mein Großvater lebte den Rest seines Lebens in Niedersachsen, Alfred Reimer verstarb in Trier und Erika Pirch in Börzow.
Ich danke Ihnen für all diese Informationen. Es gibt überhaupt kein Problem. Während wir etwas über die Geschichte unserer Stadt lernen, lernen wir Deutsch. ;)
Ihr Urgroßvater besaß dieses Haus zwischen 1929 und 1938. Ich füge ein Foto des Grundbuches von Dirschau Band 39 blatt D42 bei. Arthur Reimer ist im Grundbuch nicht als Eigentümer des Grundstücks eingetragen. Zwischen 1919 und 1929, also zu der Zeit, als Arthur Reimer sein Geschäft an diesem Ort betrieb, war der Bäcker und Konditor Max Görtz der Eigentümer, der auch im Adressbuch unter derselben Adresse aufgeführt ist. Es ist möglich, dass Arthur das Gebäude später von Max gekauft hat, aber die Transaktion ist nicht im Grundbuch verzeichnet. Dies müsste in den Grundakten des Grundbuchs nachgeprüft werden.
P6237726.JPG
P6237735.JPG
P6237740.JPG
Da Sie den Namen "Pirch" erwähnt haben. Dies ist der Familienname und das Wappen einer polnisch-kaschubischen Adelsfamilie, die zahlreiche Güter in Danzig-Pommern (Königliches Preußen) besaß. Das nächste Beispiel ist Baldau bei Dirschau im 16. Jahrhundert. Das Schicksal der Nachkommen dieser Familie war unterschiedlich - einige wurden germanisiert, andere blieben der polnischen Kultur treu. Dies beeinflusste den Klang des Nachnamens, z. B. Pirch, Pierzcha, Pierzchliński. Einige hatten "Pirch" nur in ihrem Wappen, während sie den Nachnamen von den Gütern, die sie besaßen, verwendeten, z. B. Sławutowski, Bałdowski etc.

Re: Masoni w Tczewie

: 1 maja 2025, o 10:56
autor: Dagmar
Oto fragment tekstu pochodzący z "Chronik des Kreises Dirschau" (Otto Korthals, 1969)

Re: Masoni w Tczewie

: 4 maja 2025, o 21:50
autor: spaff
Dagmar pisze: 1 maja 2025, o 10:56 Oto fragment tekstu pochodzący z "Chronik des Kreises Dirschau" (Otto Korthals, 1969)
Moje pokraczne tłumaczenie powyższego tekstu mocno wsparte translatorem Google:

Loża masońska

Starszą organizacją jest Loża Masońska, która miała swój budynek w Tczewie przy Friedrichstrasse. Pierwotnie właścicielem majątku był lekarz i historyk Preuß, który według legendy osobiście zasadził stare drzewa w ogrodzie przydomowym. Nie można ustalić, kiedy powstała Loża Tczew. Jednakże prawdopodobnie została założona pod koniec XIX wieku, co sugeruje John Lodge w jego tytule „Friedrich zum indelibel Gedächtnis” (Fryderyk niezatartej pamięci). Czyli wskazuje na cesarza Fryderyka III, który panował zaledwie 99 dni, zmarł w 1888 roku i był bratem lożowym. Loża Tczew została założona przy pomocy loży „Jedność” w Gdańsku. Pewne powiązania z tą lożą istniały nadal, gdyż loża Tczew mogła promować jedynie członków do stopnia mistrza. Obie loże należały do ​​Wielkiej Loży „Zur Freundschaft” w Berlinie, Schlüterhaus.

Liczba członków w Loży Tczew wynosiła około 50 osób. Przez wiele lat przewodniczącym katedry był Alfred Schlesier, właściciel firmy ogrodniczej na Czyżykowie. Po nim nastąpił właściciel ziemski Max Ziehm z Bałdowa. Przyjmowano tylko chrześcijan prowadzących nienaganny tryb życia. Każda osoba, która miała zostać przyjęta, musiała przedstawić dwóch poręczycieli. Przyjęcie nastąpiło w tajnym głosowaniu. W ramach tajnego systemu przyjęć, do odrzucenia kandydata wystarczało wrzucenie jednej czarnej kuli. Miesięczne składki były wówczas dość wysokie, dlatego do loży mogli wstępować tylko ludzie zamożni. Opłata miesięczna za ten okres wynosiła 10 zł. Obowiązywała również opłata wstępu w wysokości 100 zł. Za awans z ucznia na czeladnika i z czeladnika na mistrza kwota 100 zł. musiała być również zapłacona. Jednakże młodzi ludzie o niskich dochodach mieli możliwość wstąpienia do loży jako „brat służący”.

Loża masońska kładła duży nacisk na pielęgnowanie towarzyskości. W każdą środę odbywało się bezpłatne spotkanie, na którym można było omówić bieżące sprawy i nawiązać kontakty towarzyskie. Żony braci z loży, które nazywały siebie siostrami, także spotykały się co tydzień na kawie w loży. Oficjalne spotkania były planowane z wyprzedzeniem. Rozpoczynały się w miejscu spotkań zwanym świątynią. Wykład rozpoczął konferencję roboczą. Zazwyczaj w spotkaniach brali udział także bracia z sąsiednich lóż. Po części oficjalnej odbywał się uroczysty posiłek w sali loży, w trakcie którego Mistrz Katedry odmawiał modlitwę. Inne festiwale, odbywające się około trzech razy do roku, w których uczestniczyły nie tylko żony członków loży, ale także goście niebędący masonami, zawsze przebiegały bardzo harmonijnie i do dziś są mile wspominane przez wielu mieszkańców Tczewa.

Ponieważ masoni otaczali się zasłoną tajemnicy i milczeli na temat rytuałów i symboli, zawsze byli podejrzewani i zwalczani. Już w lutym 1925 roku w Tczewie polska „Antyżydowska Liga Obrony Ojczyzny i Wiary” w rezolucji skierowanej przeciwko judaizmowi domagała się zamknięcia niemieckiej loży i przekazania budynku inwalidom wojskowym. Gazeta Pommeller Tageblatt skomentowała to żądanie w wydaniu z 11 lutego 1925 r., wyrażając ubolewanie, że autorzy rezolucji nie zadali sobie trudu, aby zasięgnąć informacji na temat prawnych i faktycznych podstaw działalności loży, w przeciwnym razie dowiedzieliby się, że loża opiera się na wyraźnie chrześcijańskich podstawach, realizuje cele społeczne i humanitarne i nie może być powiązana z ruchem antyżydowskim. Również w Polsce nie da się po prostu zabrać budynku, który powstał dzięki środkom i sile mieszkańców, i oddać go komuś innemu. W dalszej części artykułu czytamy:

„Podekscytowani uczestnicy spotkania w pełni zrozumieją, jak głupie są takie rezolucje i jak dużo lepiej byłoby ich uniknąć, gdy dowie się, że Kościuszko był masonem podczas swojego pobytu w Ameryce. A gdy połączy się fakt, że Polska obecnie zabiega o kredyt na giełdzie nowojorskiej z faktem, że w samym Nowym Jorku jest co najmniej 100 lóż masońskich (w tym 22 mówiące po niemiecku), do których należą najwybitniejsi finansiści i mężowie stanu! Ale zawsze będzie tak, że u nas fanatyzm triumfuje nad mądrą umiarkowanością stosowaną dla dobra kraju”.

Kiedy Hitler w 1933 roku zakazał działalności wszystkich lóż masońskich w Niemczech, pewne naciski wywarto również na loże niemieckie w Polsce. Loża Tczew również została zmuszona do rozwiązania. Cały majątek miał zostać przekazany w całości stowarzyszeniom i instytucjom niemieckim. Ze względu na polskie przepisy podatkowe i trudności po stronie polskiej, likwidacja ciągnęła się trzy lata.

Die Freimaurerloge

Ein alter Verein ist die Freimaurerloge, die in Dirschau in der Friedrichstraße ihr eigenes Gebäude hatte. Das Logengrundstück war ursprünglich Besitz des Arztes und Historikers Preuß, der die alten Bäume im Logengarten mit eigener Hand gepflanzt haben soll. Wann die Dirschauer Loge gegründet worden ist, konnte nicht ermittelt werden. Doch ist sie wahrscheinlich gegen Ende des 19. Jahrhunderts gegründet worden, worauf ihr Titel Johannesloge "Friedrich zum unauslöschlichen Gedächtnis" hindeutet. Es handelt sich dabei um Kaiser Friedrich III., der nur 99 Tage regierte, 1888 starb und Logenbruder war. Die Dirschauer Loge wurde mit Hilfe der Loge "Einigkeit" in Danzig aus der Taufe gehoben. Eine gewisse Bindung an diese Loge bestand auch weiterhin, da die Dirschauer Loge nur bis zum Meistergrad befördern konnte. Beide Logen waren der Großloge "Zur Freundschaft" in Berlin, Schlüterhaus, angegliedert.

Die Zahl der Mitglieder betrug in Dirschau etwa 50. Meister vom Stuhl war viele Jahre hindurch Gärtnereibesitzer Alfred Schlesier, Zeisgendorf. Ihm folgte Gutsbesitzer Max Ziehm, Baldau. Aufgenommen wurden nur Christen mit einen untadeligen Lebenswandel. Jeder Aufzunehmende mußte zwei Bürgen stellen. Die Aufnahme erfolgte durch eine geheime Abstimmung. Bei der geheimen Aufnahmeregelung genügte zur Ablehnung die Abgabe einer schwarzen Kugel. Die monatlichen Beiträge waren für damalige Verhältnisse recht hoch, so daß nur wirtschlaftlich gut gestellte Personen der Loge beitreten konnten. So betrug der Monatsbeitrag in der Korridorzeit 10 Zl. Außerdem war eine Aufnahmegebühr von 100 zl. zu zahlen. Bei der Beförderung vom Lehrling zum Gesellen und vom Gesellen zum Meister war gleichfalls ein Betrag von 100 Zl. zu entrichten. Für jüngere Menschen mit geringem Einkommen bestand allerdings die Möglichkeit, der Loge als "Dienender Bruder" beizutreten.

Die Freimaurerloge legte großen Wert auf die Pflege der Gesellingkeit. An jedem Mittwoch fand eine freie Zusammenkunft statt, die der Besprechung aktueller Fragen und der Geselligkeit diente. Die Frauen der Logenbrüder, die sich Schwestern nannten, kamen ebenfalls wöchentlich u einem Logenkaffe zusammen. Offiziele Tagungen wurden im voraus festgesetzt. Sie begannen in der Versammlungsstätte, die Tempel genannt wurde. Ein Vortrag leitete die Arbeitsgetagung ein. Gewönlich nahmen auch Brüder benachbarter Logen an den Tagungen teil. Dem offiziellen Teil schloß sich ein Festessen im Saal der Loge an, wobei der Meister vom Stuhl das Tischgebet sprach. Andere Feste, etwa dre im Jahr, an denen nicht nur die Frauen der Logenbrüder, sondern auch nichtfreimaurerische Gäste teilnahmen, verliefen immer sehr harmonisch und sind vielen Dirschauern noch in bester Erinnerung.

Da sich die Freimaurer mit einem Schleier von Geheimnissen umgaben und über das Ritual und die Symbole Schweigen bewahrten, sind sie von jeher verdächtigt und bekämpft worden. In Dirschau verlangte schon im Februar 1925 die polnische "Antijüdische Liga zum Schutz des Vaterlands unddes Glaubens" in einer gegen das Judentum gerichteten Resolution die Schließung der deutschen Loge und die Übergabe des Gebäudes an die Militärinvaliden. Das Pommeller Tageblatt nahm in der Ausgabe vom 11. 2. 1925 zu dieser Forderung Stellung und bedauerte, daß sich die Resolutionsmacher nicht die Mühe gemacht hätten, sich über die rechtlichen und tatsächlichen Grundlagen der Loge zu informieren, sonst hätten sie erfahren können, daß die Loge auf ausgesprochen christlicher Grundlage stehe, sozialen und humanitären Zielen nachgehe und mit einer antijüdischen Bewegung nicht in Zusammenhang gebracht werden könne. Auch in Polen dürfe man ein Gebäude, das mit Mitteln und Kräften seiner Insassen erbaut wurde, nicht kurzerhand fortnehmen und irgend einem anderen übergeben. Wörtlich fährt das Blatt dann fort:

"Wie töricht solche Resolutionen sind und wievel besser man sie unterlassen hätte, werden die aufgehetzten Versammlungsteilnehmer erst dann in vollem Umfang erkennen, wenn man ihnen sagt, daß Altvater Kosciuszko während seines Aufenthaltes in Amerika Freimaurer gewesen ist. Und wenn man die Tatsache, daß Polen gegenwärtig an der New Yorker Börse um einen Kredit nachsucht, in Verbindung bringt mit der anderen Tatsache, daß in demselben New York mindestens 100 Freimaurerlogen bestehen (darunter 22 mit deutscher Sprache), denen die hervorragendsten Finanzleute und Staatsmänner angehören! Aber as wird ja bei uns immer so bleiben, daß der Fanatismus über kluge, zum Nutzen des Landes angewandte Mäßigung triumphiert."

Als Hitler 1933 alle Freimaurerlogen in Deustchland verbot, kam es auch zu einem gewissen Druck auf die deutschen Logen in Polen. Da sah sich die Dirschauer Loge ebenfalls zur Auflösung gezwungen. Das gesamte Vermögen sollte restlos deutschen Verbänden und Institutionen zugeführt werden. Infolge polnischer Steuergesetzte und Schwierigkeiten von polnischer Seite zog sich die Liquidation über drei Jahre hin.


W załączeniu dodatkowo zdjęcie jakiegoś pomnika, któremu przypadkowo zrobiłem zdjęcie tydzień temu podczas wizyty w Białym Borze.