Dzisiaj, na jej ruinach tamtej karczmy wybudowany został rozległy kompleks pensjonatu „Samotnia nad Wdą”, ale wówczas to była drewniana chałupa, kryta trzcinową strzechą, z ciemną kuchnią i ogromną jadalnią do której wchodziło się prosto z podwórza.
Obok stał dom z grubo ciosanych sosnowych bali drewnianych, w którym mieszkał karczmarz z rodziną. Bardziej na północ, przy ścieżce biegnącej do osady zwanej Piekło stały zabudowania dla służby, stodółka, obora i stajnia.
Z tego wynika,że gdzieś po drugiej stronie rzeki, być może w kierunku Łążka? Mnie tylko wiadomo o młynie w Osiu na dawnej KlingerStrasse.Każdy, kto chciał dostać się młyna położonego na drugim brzegu rzeki Wdy (wówczas zwanej Czarną Wodą) musiał przejechać lub przejść przez most zbudowany z grubych, tylko z lekka ociosanych pni drzew, przykrytych szerokimi dechami, które skrzypiały głośno pod ciężarem wolno posuwających się wozów załadowanych zbożem lub mąką, smołą lub drewnem, albo też innymi towarami. Dechy skrzypiały nawet gdy gospodarz lub parobek niosący na plecach worek zboża do zmielenia, stawiał na nich swoje stopy.


