Strona 1 z 1

Kolejowe przejście graniczne (1918 - 1939)

: 4 gru 2012, o 00:17
autor: joola
Granica polsko-gdańska

Granica ta została ustanowiona przez państwa zachodnie w 1920 roku i liczyła 139 kilometrów. Wolne Miasto Gdańsk objęło swym zasięgiem miasta Gdańsk i Sopot, a także tereny Wielkich Żuław. Krótko (do 1921 roku) przebiegała tędy jedyna linia, łącząca Polskę z jej wybrzeżem. Później zbudowana została linia z Kokoszek do Gdyni, a następnie Magistrala Węglowa, umożliwiająca przewóz surowców (głównie węgla) do portu w Gdyni. Co ciekawe, linie kolejowe na terenie Wolnego Miasta Gdańska obsługiwane i utrzymywane były przez PKP, ponadto wszystkie przejścia graniczne z Polską po utworzeniu granicy pozostały czynne. Po większości prowadzony był tylko lokalny ruch pociągów pasażerskich, z wyjątkiem głównej linii Malbork - Tczew - Gdańsk Główny - Gdynia Główna, gdzie kursowały pociągi dalekobieżne. Niektóre z nich były pociągami tranzytowymi - zwolnionymi z odprawy celnej.


Stacje (posterunki) graniczne Obecny numer D29

Tczew - Pszczółki Na odcinku granicznym, po polskiej stronie znajdował się też przystanek osobowy Miłobądź (ob. Miłobądz). Trasą tą kursowało kilkanaście pociągów tranzytowych, łączących Polskę z wybrzeżem. Kilkanaście innych miało kontrolę paszportową w Tczewie i Pszczółkach.
Tczew - Szymankowo Przejście położone w korytarzu, łączącym Niemcy z Prusami Wschodnimi. W kierunku Szymankowa kursowały 4 pociągi pospieszne z Berlina oraz 1 z Gdańska, do tego 4 pociągi osobowe. W kierunku przeciwnym 5 pociągów osobowych oraz 5 pospiesznych do Berlina (1 przez Gdańsk). Jeden z pociągów (Malbork - Gdańsk - Malbork) nie zatrzymywał się w Tczewie i był wolny od wizy paszportowej.


Źródło: http://semaforek.kolej.org.pl/wiki/inde ... _-_1939%29" onclick="window.open(this.href);return false;

Re: Kolejowe przejście graniczne (1918 - 1939)

: 15 gru 2012, o 21:11
autor: niespokojna66
Ruch tranzytowy między Gdańskiem i Malborkiem przez dworzec w Tczewie.

Re: Kolejowe przejście graniczne (1918 - 1939)

: 30 gru 2013, o 19:00
autor: LukaszB
Wydarzenie, które chcę opisać mieści się w temacie kolejowego przejścia granicznego, bo bilet do WMG (a raczej stempel polskiego strażnika granicznego z Tczewa) stał się ważnym dowodem w głośnej sprawie zabójstwa ministra Pierackiego. http://pl.wikipedia.org/wiki/Zab%C3%B3j ... ierackiego" onclick="window.open(this.href);return false;

Zabójstwo miało miejsce 15 czerwca 1934 przed budynkiem Klubu Towarzyskiego przy ulicy Foksal w Warszawie. Pieracki został zastrzelony przez członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Hryhorija Maciejkę. Policja nie zatrzymała samego zabójcy, ale dzięki rozpracowaniu krajowego zarządu OUN w ówczesnej Małopolsce Wschodniej przez nasz wywiad, bardzo szybko aresztowano osoby zaangażowane w zamach. Wśród nich znalazł się krajowy przewodniczący OUN na Ukrainę Zachodnią (tak mówili o kresach południo-wschodnich) Stepan Bandera. Udowodniono mu, że przed zabójstwem udał się do Berlina, gdzie wraz z przewodniczącym całego OUN płk. Konowalcem zdecydowali o zamordowaniu jednego z ministrów II RP (spraw wewnętrznych lub religii). Oczywiście funkcjonowanie i działalność OUN odbywało się za poparciem i przyzwoleniem władz ówczesnych Niemiec. Wykorzystywali oni działalność terrorystyczną ukraińskich nacjonalistów do destabilizacji sytuacji w Polsce. Równie "troskliwie" interesował się nimi wywiad sowiecki, który także chciał wykorzystać ich do własnych celów.

W drodze powrotnej Bandera zatrzymał się na kilka dni w Gdańsku, gdzie odbył naukę strzelania. Nie wiedział, że jest śledzony przez polski wywiad i został zatrzymany dzień przed zamachem w Krakowie, w ramach policyjnej akcji przeciw OUN. Niestety zdążył dostarczyć broń i pieniądze dla zamachowca. Nieoczekiwanie dla samego Bandery ważnym dowodem przeciwko niemu był bilet kolejowy, o którym dyskusja zajęła dwie strony w aktach sprawy. Bandera kupił dwutygodniowy bilet otwarty za 90zł. Pozwalał on na jazdę po całym terytorium Polski oraz WMG. Tłumaczył to faktem, że przed ślubem swojej siostry musiał odwiedzić cała rodzinę i osobiście ja zaprosić. Wobec tego, że ogromna większość rodziny Bandery zamieszkiwała relatywnie blisko Lwowa, a cena bilety stawiła 75% średniego miesięcznego zarobku typowego lwowiaka śledczy bliżej przyjrzeli się kwestii biletu. Udało się ustalić, że 2 czerwca przekroczył w pociągu granicę właśnie w naszym mieście. Sam zainteresowany przyparty do muru stwierdził:

Zupełnie możliwe, iż przekroczyłem granicę w Tczewie 2 czerwca 1933 roku, jednak dokładnych dat powiązanych z wyjazdem do Gdańska nie pamiętam



"Przypominał" sobie że pojechał zaprosić na ślub kuzyna mieszkającego w Gdańsku, ale po kąpieli w morzu przeziębił się i został w mieście na kilka dni. Wobec sprawozdań polskiego wywiadu prawdziwy cel gdańskiej "wycieczki" został wyjaśniony. Bandera w ramach amnestii został skazany na dożywocie, co w związku z wybuchem wojny oznaczało jedynie 5 lat....

Zabójstwo min. Pierackiego miało również wpływ na nasze miasto. Na jego cześć zmieniono kilkusetletnią nazwę głównego placu miasta czyli Rynku, na plac jego imienia. Był to precedens, ponieważ okupujący Tczew Niemcy takiej nazwy nie mogli pozostawić i nadali rynkowi nazwę Adolfa Hitlera. Po wojnie został przemianowany na pl. Wolności a po 89 na pl. Hallera.

Re: Kolejowe przejście graniczne (1918 - 1939)

: 19 cze 2014, o 20:01
autor: Jadzia
Okazuje się, że dla członków O.U.N. istniały specjalne instrukcje dotyczące przekraczania granicy z WMG - należało omijać nasze miasto:
Nasz Przegląd - organ niezależny, 20.11.1935 r. granica.jpg
Nasz Przegląd - organ niezależny, 20.11.1935 r. granica.jpg (97.87 KiB) Przejrzano 11085 razy
Nasz Przegląd - organ niezależny, 20.11.1935 r. granica.jpg
Nasz Przegląd - organ niezależny, 20.11.1935 r. granica.jpg (97.87 KiB) Przejrzano 11085 razy
LukaszB pisze:

Zupełnie możliwe, iż przekroczyłem granicę w Tczewie 2 czerwca 1933 roku, jednak dokładnych dat powiązanych z wyjazdem do Gdańska nie pamiętam

Z tego artykułu prasowego (obszerna relacja z procesu) wynika, że Bandera nie tylko ot tak sobie przekroczył naszą granicę, ale został na niej "chwilowo zatrzymany":
Nasz Przegląd - organ niezależny, 20.11.1935 r..jpg
Nasz Przegląd - organ niezależny, 20.11.1935 r..jpg (145.44 KiB) Przejrzano 11085 razy
Nasz Przegląd - organ niezależny, 20.11.1935 r..jpg
Nasz Przegląd - organ niezależny, 20.11.1935 r..jpg (145.44 KiB) Przejrzano 11085 razy
Na zdjęciu widoczny S. Bandera - z Wiki.

Re: Kolejowe przejście graniczne (1918 - 1939)

: 5 lip 2014, o 23:16
autor: LukaszB
Przekraczanie granicy, rok 1932

Re: Kolejowe przejście graniczne (1918 - 1939)

: 1 sie 2020, o 08:31
autor: LukaszB
Lepsze zdjęcie z delcampe

Re: Kolejowe przejście graniczne (1918 - 1939)

: 16 sty 2025, o 21:33
autor: spaff
Trochę o tranzycie koleją:

Obrazek

Ludność województwa pomorskiego według języka ojczystego

Obrazek

Tranzyt przez Pomorze

Obrazek

Przewozy kolejowe przez Pomorze w latach 1926 - 1929

Obrazek

Re: Kolejowe przejście graniczne (1918 - 1939)

: 22 sty 2025, o 18:52
autor: spaff
Strażnica Zachodnia Nr 1 [Kwartalnik poświęcony sprawom Kresów Zachodnich] , 1926

Z rolą Tczewa w tle:

Oto Polskie Pomorze ma rzekomo dlatego obumierać gospodarczo, że od chwili włączenia tej krainy do Polski spełnia ona dwie role t.j. strefy tranzytowej dla handlu między Wschodem a Zachodem a także traktu południowego, łączącego Polskę z morzem. Według Worgitzkiego wszystko to djabła warte. "Danzig ist alles andere nur keine "Königin der Ostsee" geworden" a "der von den Polen angelegte "Hafen" von Gedingen ist doch wohl nur als ein guter oder schlechter Witz zu bezeichnen". To, że Dr. Funk, dyrektor statystycznego biura Wolnego Miasta, w październiku 1924 wypowiedział się wprost przeciwnie, stwierdzając przemianę Gdańska w port światowy (Welthafen), Worgitzkiego nie obchodzi. Nie interesuje
go również i ta okoliczność, że udział W. M. Gdańska w handlu zagranicznym Polski w roku 1924 wynosił (bez węgla) w przywozie 34% a w wywozie 37%, że przez Pomorze w kierunku południkowym (Polska, Tczew, Gdańsk) przebiega dziennie wzwyż stale 400 wozów kolejowych, czyli dwa razy tyle, niż w ruchu tranzytu uprzywilejowanego, który znowu Polacy umieli uczynić dogodnym, że nawet towary masowe, które dawniej szły morzem z Niemiec do Królewca i viceversa, dziś idą przeważnie koleją. Nie bezpodstawnie chyba Dr. Holtz, jeden z wyższych urzędników królewskiej dyrekcji kolejowej w swojej broszurze, wydanej w roku 1923 na temat spraw komunikacyjnych Prus Wschodnich jest z pełnem uznaniem dla polskiego zarządu kolejowego. O nim jednak Worgitzki też nie chce wiedzieć, również i o najroztropniejszym z wszystkich wschodnio-pruskich publicystów niemieckich Erneście Seraphimie, który charakteryzując staleanty polskie stanowisko Niemców, przypisuje wprost brakowi rozsądku u swoich rodaków (mangelnde politische Reife der Deutschen).


Obrazek

Obrazek