Kawalerowie Virtuti Militari
: 7 lip 2011, o 15:49
Feliks Pohoski, powstaniec styczniowy, zmarł 22 sierpnia 1925 r. w Tczewie. Poszukuję więcej informacji.
W 1943 roku, jako ochotnik tczewianin wstąpił do 3 Batalionu Karabinów Maszynowych 3 Dywizji Piechoty II Korpusu Polskiego, 6 Armii Brytyjskiej we Włoszech.Rok później dostałem wezwanie do stawienia się w siedzibie Gestapo. Od razu na wstępie padło pytanie czy chcę przyjąć trzecią grupę, czyli zostać volksduetschem. Wyjaśniono mi, że jeżeli odmówię, to moja rodzina - rodzice, dwie siostry i dwóch braci, wywieziona zostanie do obozu.
Na podjęcie decyzji pan Alfons miał 30 minut. - Pomyślałem, że jak nie podpiszę, to jest pewne, że moi bliscy trafią do obozu - opowiada. - Jak podpiszę, to ja pewnie zostanę powołany do niemieckiego wojska. Nie podobało mi się ani jedno, ani drugie wyjście, ale musiałem myśleć o bliskich. Zdecydowałem się podpisać listę z przekonaniem, że jeżeli trafię do niemieckiego wojska, to na pewno z niego przy pierwszej okazji zdezerteruję.
Na kartę mobilizacyjną nie musiał długo czekać. Do armii niemieckiej został przymusowo wcielony 16 października 1942 roku. - Wywieźli nas do Hamburga, a następnie do Jugosławii - mówi. - Wysłali nas na front. Przy pierwszej okazji uciekłem. Dostałem się wówczas do niewoli amerykańskiej. Przedostałem się do Włoch - wspomina Alfons Barczewski.
Jako żołnierz wojska polskiego pod kule pierwszy raz trafił 16 października 1944 roku.Tam zostałem przeszkolony i po złożeniu przysięgi skierowany zostałem na front - wspomina pan Alfons. - Walczyłem w IV kompanii ciężkich moździerzy i karabinów maszynowych. Byłem radiotelegrafistą.
Strzelał celnie, ale sam został ciężko ranny od wybuchu granatu. Stracił przytomność.Zmienialiśmy kolegów na stanowiskach - opowiada pan Alfons. - Niemcy podjęli kontratak. Było nas trzech żołnierzy, w tym dowódca. Byliśmy odcięci od naszego wojska - łączność została zerwana. Jak rozpoczęło się natarcie stacjonowaliśmy u proboszcza na wzgórzu. Ksiądz miał inwentarz, stogi z sianem, czy słomą i właśnie te stogi Niemcy podpalili, powyprowadzali kro-wy i za nimi się schowali. Chcieli nas okrążyć, podejść jak najbliżej. Kolega zginął rażony strzałem w głowę. Co się stało z drugim nawet nie wiem. Zacząłem strzelać.
Zanim wrócił na front ukończył szkołę podoficerską na północy Włoch. Został kapralem. Jak podkreślają, jego koledzy ze Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Tczewie, pan Alfons wsławił się męstwem na polach bitewnych. Za udział i wykazane bohaterstwo w tych walkach został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Wojennym Orderu Virtuti Militari - w 1944 i 58 r. Za wszystkie swoje zasługi został wielokrotnie nagrodzony odznaczeniami państwowymi i wojskowymi.Kiedy odzyskałem przytomność przypomniałem sobie, że przy sobie zawsze noszę granat - wspomina tczewianin. - Wiedziałem, że gdyby złapali mnie Niemcy, to i tak by mnie rozstrzelali za dezercję. Schowałem się za drzwi i rzuciłem odbezpieczony granat w kierunku Niemców. Udało mi się uciec. Dość długo szukałem po nocy swojej jednostki. Znaleźli mnie nasi żołnierze i trafiłem do szpitala. Przeleżałem pięć miesięcy. Całą prawą stronę miałem pokiereszowaną. Do szpitala zawiózł mnie nasz dowódca batalionu.
Otrzymałem trochę więcej informacji o Porawskim. Kazimierz Porawski herbu Poraj służył w oddziale hrabiego płk. Aleksandra Krukowskiego, po powstaniu był administratorem dóbr.LukaszB pisze:Z powstańców styczniowych znalazłem na cmentarzu w Tczewie tylko Kazimierza Porawskiego[/attachment]
LukaszB pisze:Marian Pelc (1899 Lwów — 1985 Tczew), żołnierz zawodowy WP, zasłużony działacz społeczny, odznaczony został Krzyżem VM za wojnę z bolszewikami, którą odbył w składzie 65 pp. Znajduje się na zdjęciu w pości viewtopic.php?p=29419#p29419" onclick="window.open(this.href);return false; (w pierwszym rzędzie trzeci z lewej stron)
http://www.dawnytczew.pl/forum/viewtopi ... 987#p29987" onclick="window.open(this.href);return false;Alicja pisze:Czy ktoś zna datę poświęcenia sztandaru? Jan Mrozek w swoich wspomnieniach podaje, że było to w ostatnią niedzielę czerwca 1938 roku: <<W następną niedzielę, a była to ostatnia niedziela czerwca, Tczew oglądał "wielką uroczystość poświęcenia sztandaru dla 2 batalionu strzelców. Z tej okazji znowu odbyła się defilada. Sztandar niósł „zasłużony na polu chwały" i odznaczony krzyżem Virtuti Militari sierżant Pelc, który tego dnia został awansowany do stopnia chorążego.>> (Moja młodość w: "Kociewski Magazyn Regionalny" 1987, nr 3).
Marian PELC – akta odznaczeniowe Virtuti Militari