Iwo E. Dylkiewicz - "Strażnik Wzgórza" (z dziejów budowy mostu i dworca w Tczewie)
: 5 kwie 2020, o 10:23
"Iwo Dylkiewicz, syn Józefa Dylkiewicza, nieżyjącego już kronikarza i piewcy ziemi tczewskiej, podarował Towarzystwu Miłośników Ziemi Tczewskiej swój rękopis zatytułowany "Strażnik wzgórza". (...) Iwo Dylkiewicz od ponad roku, z małymi przerwami, pracował nad opowieścią (...), która przenosi czytelnika to czterdzieści sześć lat wstecz, do roku 1857, na kilka dni przed oficjalnym otwarciem kompleksu kolejowego w Tczewie. (...) Starał się wczuć w atmosferę, jaka mogła panować w sercach jego budowniczych w roku 1857.
(...) Głównymi bohaterami mojej opowieści są Karol Lentze i Fryderyk Stuler, główni konstruktorzy nadwiślańskiego kompleksu - wyjaśnia Iwo Dylkiewicz. - Ale są nimi również dworzec łączący się z mostem kratownicowym, stanowiące symbol piękna, ładu, harmonii i niemieckiej solidności. W opowieści tej poruszam wiele faktów, które zatarły się w pamięci mieszkańców Tczewa, podobnie jak wiele innych mniej ważnych wydarzeń historycznych. Historia tamtej epoki stała się ledwie wyczuwalna mimo, że był to dla Tczewa "złoty wiek", najważniejszy i jednocześnie najwspanialszy okres w dziejach wielowiekowego miasta. I o tym jest moja opowieść.
Owoc swojej pracy w postaci rękopisu Iwo Dylkiewicz przekazał na ręce Antoniny Witosińskiej, prezes TMZT. Autor "Strażnika wzgórza" wyraził nadzieję na wydanie książki ale i odbudowę mostów wraz z wieżami i bramami oraz starego dworca."
Źródło: Marzena Tukalska, "Iwo Dylkiewicz - strażnik wzgórza", 30.01.2004, on-line: https://tczew.naszemiasto.pl/iwo-dylkie ... 13-5868011
Ta nowela czy opowiadanie m.in. o moście tczewskim (lub - jak kto woli - lisewskim), przypominająca trochę formą dramat sceniczny, z tego, co pamiętam, została wydana bardzo niewielkim nakładem, jednak nie figuruje ani w katalogu MBP Tczew, ani w innych bibliotekach polskich (według Karo.UMK.pl). Była też opublikowana w wersji HTML przez kilka lat na nieistniejącej obecnie stronie www.portal.tczew.pl Można jeszcze dotrzeć do niej przez Archive.org: https://web.archive.org/web/20060623210 ... s&pgid=str
W zakładkach dostępne są poszczególne części publikacji z wyjątkiem rozdziału "Bankiet". Opowieść zawierała też różne zdjęcia i grafiki, których część nie była chyba dotąd zamieszczona na "Dawnym Tczewie". Niestety, w wersji archiwalnej zdecydowana większość multimediów nie jest widoczna. Mam kompletną wersją elektroniczną (z tekstem i grafiką) ściągniętą z Portal.tczew.pl. Jednakże na opublikowanie pliku z całością publikacji tu na Forum trzeba by mieć zgodę Autora. Zamieszczam poniżej fragment, który nie jest dostępny na Archive.org ("Bankiet"):
Bankiet
NARRATOR:
Następnego dnia, w porze popołudniowej, Robert ze Stülerem pojechali do dworu Ernesta Kolińskiego. W obszernym pokoju dużo osób. Brygida Ruben gra na fortepianie. Następnie Stüler gra na skrzypcach. Wykonuje preludio z partity nr 3, E-dur, J. S. Bacha. Po oklaskach wszyscy wychodzą do ogrodu, kierując się do altany.
STÜLER (podchodząc do Roberta):
Wiesz, kilka razy kwaterował tu Napoleon. Z brzegu Wisły, to tylko kilkadziesiąt kroków stąd, zaraz pokażę ci to miejsce, skąd spoglądał na spokojną panoramę Żuław. W roku 1807, po pokonaniu Rosjan i Hohenzollernów, Napoleon utworzył Wolne Miasto Gdańsk, którego protektorem był on sam. W jego intencjach Wolny Gdańsk miał być potężnyhttps://dawnytczew.pl/forum/posting.php?mode=edit&f=34&p=65424#m bastionem militarnym Francji nad Bałtykiem, trzymającym w ryzach Prusy oraz Rosję. Bonapartego bardzo interesowały tutejsze okolice i sam Gdańsk. Przebywał w nim dwukrotnie. Łącznie spędził tam aż osiem dni.
ROBERT:
Proklamowanie Wolnego Miasta Gdańska, o ile pamiętam, odbyło się 21 lipca 1807 roku. Natomiast 1 lipca 1808 roku w Gdańsku został wprowadzony Kodeks Napoleona.
STÜLER (stojąc na krawędzi wysokiego klifu):
Stąd, z tego miejsca, Napoleon obserwował jak przez most pontonowy przeprawiała się jego armia.
ROBERT:
Rok 1812, 12 czerwiec. Bóg wojny, jak go nazywano, miał wtedy 43 lata.
NARRATOR:
Ciepły wieczór, przed zachodem słońca. Stüler z Robertem schodzą łagodnym stokiem w kierunku stawu. Na półwyspie obszerna altana. Ustawiony stół z półmiskami i napojami. Zapalone lampiony.
STÜLER:
Podejdźmy do solenizanta, do Ernesta Kolińskiego. Jest on przyjacielem króla. To właściciel majątku ziemskiego oraz cegielni, w której wypalono już 15 milionów wytrzymałych żółtawych cegieł. Zużyto je na elewacje filarów, wznoszenie mostowych wieżyc i bram oraz na wzniesienie gmachu dworca. Występujący w okolicach Knybawy margiel posiada tak dużo wapna, że jest używany bezpośrednio jako cement. Należy tylko usunąć z rnargla kwasy węglowe. W tym celu skonstruowano cztery piece, w których od lat nie gaśnie ogień. Następnie miesza się cement z drobnoziarnistym piaskiem, pochodzącym z dna Wisły, tak że w efekcie otrzymujemy gotową zaprawę do wytwarzania betonu, posiadającego szczególną właściwość szybkiego twardnienia pod wodą, podczas gdy na powietrzu wietrzeje.
NARRATOR:
Stüler z Robertem podchodzą do Kolińskiego. Wręczają prezent - replikę mostu. Koliński jest zachwycony.
KOLIŃSKI:
Fryderyku, jesteś o rok młodszy ode mnie. Lentze o dwa lata. Pan, panie Robercie, chyba ze czterdzieści.
ROBERT:
Nie, tylko tak młodo wyglądam. Wchodzę akurat w wiek chrystusowy. Mam dokładnie 33 lata.
KOLIŃSKI (zwracając się do wszystkich osób w altanie):
Drodzy przyjaciele, jak wiecie, przed południem powróciłem z Berlina. Król prosił mnie o obraz z widokiem dworca i mostu. Zobowiązałem się, że w połowie września otrzyma malowidło. Król sugeruje, żeby bramę wschodnią, drogi Fryderyku, dokończyć po otwarciu mostu. Rusztowania będą utrudniać ruch pociągów ale wreszcie na odcinku z Tczewa do Malborka będą kursowały pociągi a nie dyliżanse, jak to obecnie ma miejsce. Do pana, panie burmistrzu, jest prośba, aby jakiś dobry malarz namalował obraz, na którym królowi tak bardzo zależy, przedstawiający nasz most w całej okazałości.
BURMISTRZ:
Jedyny człowiek w Tczewie, który mógłby to zrobić, jak wiem, ciężko zachorował.
STÜLER:
Widziałem jak Robert szkicuje. To jest prawdziwy artysta.
ROBERT:
Cztery wschodnie wieże z bramą nie są jeszcze zbudowane, lecz można będzie je w obraz wkomponować. Postaram się w ciągu kilku dni namalować obraz dużego formatu. Chciałbym oddać piękno mostu z niewysokiego wzniesienia. Może z jakiegoś wzgórza, albo dachu?
BURMISTRZ:
Najbliższe wzgórza są niewysokie i znajdują się zbyt daleko od mostu. Miasto i ja jesteśmy do pańskiej dyspozycji. Jestem gotów natychmiast dostarczyć panu sztalugę, blejtramy, pędzle, farby etc. Dobre punkty widokowe znajdują się: na obydwu brzegach Wisły, na dość wysokiej skarpie poza kościołami, na wieży kościelnej a także na tarasie w moim domu. Może pan wybierać.
BRYGIDA RUBEN:
Panie burmistrzu, po mieście krąży wieść o rychłym zniszczeniu mostu. Podobno objawił się jakiś prorok.
BURMISTRZ:
To żaden prorok. To dość inteligentny włóczęga i gawędziarz zarazem, posiadający sporą wiedzę i rzadko spotykany dar opowiadania. Straż miejska zatrzymała tego przybłędę. Nie posiada żadnych dokumentów. Powiada, że nazywa się Sagan albo Sygon. Komendant straży ustali jego tożsamość i to, skąd do nas przybył. Jeżeli okaże się, że nie jest poszukiwany, zostanie wypuszczony na wolność.
LENTZE:
Niech pan każe przyprowadzić tego włóczęgę do mojego gabinetu. Chętnie posłucham proroka zapowiadającego zniszczenie naszego mostu i dworca.
(...) Głównymi bohaterami mojej opowieści są Karol Lentze i Fryderyk Stuler, główni konstruktorzy nadwiślańskiego kompleksu - wyjaśnia Iwo Dylkiewicz. - Ale są nimi również dworzec łączący się z mostem kratownicowym, stanowiące symbol piękna, ładu, harmonii i niemieckiej solidności. W opowieści tej poruszam wiele faktów, które zatarły się w pamięci mieszkańców Tczewa, podobnie jak wiele innych mniej ważnych wydarzeń historycznych. Historia tamtej epoki stała się ledwie wyczuwalna mimo, że był to dla Tczewa "złoty wiek", najważniejszy i jednocześnie najwspanialszy okres w dziejach wielowiekowego miasta. I o tym jest moja opowieść.
Owoc swojej pracy w postaci rękopisu Iwo Dylkiewicz przekazał na ręce Antoniny Witosińskiej, prezes TMZT. Autor "Strażnika wzgórza" wyraził nadzieję na wydanie książki ale i odbudowę mostów wraz z wieżami i bramami oraz starego dworca."
Źródło: Marzena Tukalska, "Iwo Dylkiewicz - strażnik wzgórza", 30.01.2004, on-line: https://tczew.naszemiasto.pl/iwo-dylkie ... 13-5868011
Ta nowela czy opowiadanie m.in. o moście tczewskim (lub - jak kto woli - lisewskim), przypominająca trochę formą dramat sceniczny, z tego, co pamiętam, została wydana bardzo niewielkim nakładem, jednak nie figuruje ani w katalogu MBP Tczew, ani w innych bibliotekach polskich (według Karo.UMK.pl). Była też opublikowana w wersji HTML przez kilka lat na nieistniejącej obecnie stronie www.portal.tczew.pl Można jeszcze dotrzeć do niej przez Archive.org: https://web.archive.org/web/20060623210 ... s&pgid=str
W zakładkach dostępne są poszczególne części publikacji z wyjątkiem rozdziału "Bankiet". Opowieść zawierała też różne zdjęcia i grafiki, których część nie była chyba dotąd zamieszczona na "Dawnym Tczewie". Niestety, w wersji archiwalnej zdecydowana większość multimediów nie jest widoczna. Mam kompletną wersją elektroniczną (z tekstem i grafiką) ściągniętą z Portal.tczew.pl. Jednakże na opublikowanie pliku z całością publikacji tu na Forum trzeba by mieć zgodę Autora. Zamieszczam poniżej fragment, który nie jest dostępny na Archive.org ("Bankiet"):
Bankiet
NARRATOR:
Następnego dnia, w porze popołudniowej, Robert ze Stülerem pojechali do dworu Ernesta Kolińskiego. W obszernym pokoju dużo osób. Brygida Ruben gra na fortepianie. Następnie Stüler gra na skrzypcach. Wykonuje preludio z partity nr 3, E-dur, J. S. Bacha. Po oklaskach wszyscy wychodzą do ogrodu, kierując się do altany.
STÜLER (podchodząc do Roberta):
Wiesz, kilka razy kwaterował tu Napoleon. Z brzegu Wisły, to tylko kilkadziesiąt kroków stąd, zaraz pokażę ci to miejsce, skąd spoglądał na spokojną panoramę Żuław. W roku 1807, po pokonaniu Rosjan i Hohenzollernów, Napoleon utworzył Wolne Miasto Gdańsk, którego protektorem był on sam. W jego intencjach Wolny Gdańsk miał być potężnyhttps://dawnytczew.pl/forum/posting.php?mode=edit&f=34&p=65424#m bastionem militarnym Francji nad Bałtykiem, trzymającym w ryzach Prusy oraz Rosję. Bonapartego bardzo interesowały tutejsze okolice i sam Gdańsk. Przebywał w nim dwukrotnie. Łącznie spędził tam aż osiem dni.
ROBERT:
Proklamowanie Wolnego Miasta Gdańska, o ile pamiętam, odbyło się 21 lipca 1807 roku. Natomiast 1 lipca 1808 roku w Gdańsku został wprowadzony Kodeks Napoleona.
STÜLER (stojąc na krawędzi wysokiego klifu):
Stąd, z tego miejsca, Napoleon obserwował jak przez most pontonowy przeprawiała się jego armia.
ROBERT:
Rok 1812, 12 czerwiec. Bóg wojny, jak go nazywano, miał wtedy 43 lata.
NARRATOR:
Ciepły wieczór, przed zachodem słońca. Stüler z Robertem schodzą łagodnym stokiem w kierunku stawu. Na półwyspie obszerna altana. Ustawiony stół z półmiskami i napojami. Zapalone lampiony.
STÜLER:
Podejdźmy do solenizanta, do Ernesta Kolińskiego. Jest on przyjacielem króla. To właściciel majątku ziemskiego oraz cegielni, w której wypalono już 15 milionów wytrzymałych żółtawych cegieł. Zużyto je na elewacje filarów, wznoszenie mostowych wieżyc i bram oraz na wzniesienie gmachu dworca. Występujący w okolicach Knybawy margiel posiada tak dużo wapna, że jest używany bezpośrednio jako cement. Należy tylko usunąć z rnargla kwasy węglowe. W tym celu skonstruowano cztery piece, w których od lat nie gaśnie ogień. Następnie miesza się cement z drobnoziarnistym piaskiem, pochodzącym z dna Wisły, tak że w efekcie otrzymujemy gotową zaprawę do wytwarzania betonu, posiadającego szczególną właściwość szybkiego twardnienia pod wodą, podczas gdy na powietrzu wietrzeje.
NARRATOR:
Stüler z Robertem podchodzą do Kolińskiego. Wręczają prezent - replikę mostu. Koliński jest zachwycony.
KOLIŃSKI:
Fryderyku, jesteś o rok młodszy ode mnie. Lentze o dwa lata. Pan, panie Robercie, chyba ze czterdzieści.
ROBERT:
Nie, tylko tak młodo wyglądam. Wchodzę akurat w wiek chrystusowy. Mam dokładnie 33 lata.
KOLIŃSKI (zwracając się do wszystkich osób w altanie):
Drodzy przyjaciele, jak wiecie, przed południem powróciłem z Berlina. Król prosił mnie o obraz z widokiem dworca i mostu. Zobowiązałem się, że w połowie września otrzyma malowidło. Król sugeruje, żeby bramę wschodnią, drogi Fryderyku, dokończyć po otwarciu mostu. Rusztowania będą utrudniać ruch pociągów ale wreszcie na odcinku z Tczewa do Malborka będą kursowały pociągi a nie dyliżanse, jak to obecnie ma miejsce. Do pana, panie burmistrzu, jest prośba, aby jakiś dobry malarz namalował obraz, na którym królowi tak bardzo zależy, przedstawiający nasz most w całej okazałości.
BURMISTRZ:
Jedyny człowiek w Tczewie, który mógłby to zrobić, jak wiem, ciężko zachorował.
STÜLER:
Widziałem jak Robert szkicuje. To jest prawdziwy artysta.
ROBERT:
Cztery wschodnie wieże z bramą nie są jeszcze zbudowane, lecz można będzie je w obraz wkomponować. Postaram się w ciągu kilku dni namalować obraz dużego formatu. Chciałbym oddać piękno mostu z niewysokiego wzniesienia. Może z jakiegoś wzgórza, albo dachu?
BURMISTRZ:
Najbliższe wzgórza są niewysokie i znajdują się zbyt daleko od mostu. Miasto i ja jesteśmy do pańskiej dyspozycji. Jestem gotów natychmiast dostarczyć panu sztalugę, blejtramy, pędzle, farby etc. Dobre punkty widokowe znajdują się: na obydwu brzegach Wisły, na dość wysokiej skarpie poza kościołami, na wieży kościelnej a także na tarasie w moim domu. Może pan wybierać.
BRYGIDA RUBEN:
Panie burmistrzu, po mieście krąży wieść o rychłym zniszczeniu mostu. Podobno objawił się jakiś prorok.
BURMISTRZ:
To żaden prorok. To dość inteligentny włóczęga i gawędziarz zarazem, posiadający sporą wiedzę i rzadko spotykany dar opowiadania. Straż miejska zatrzymała tego przybłędę. Nie posiada żadnych dokumentów. Powiada, że nazywa się Sagan albo Sygon. Komendant straży ustali jego tożsamość i to, skąd do nas przybył. Jeżeli okaże się, że nie jest poszukiwany, zostanie wypuszczony na wolność.
LENTZE:
Niech pan każe przyprowadzić tego włóczęgę do mojego gabinetu. Chętnie posłucham proroka zapowiadającego zniszczenie naszego mostu i dworca.
