Historia

Husyci w Tczewie.

Jaki związek może mieć wielbłąd w herbie czeskiego Pilzna z grodem Sambora? Aby poznać odpowiedź na to pytanie musimy cofnąć się do połowy XV wieku…

Latem 1433 r. na Pomorzu Gdańskim pojawiły się oddziały zaciężnych czeskich husytów, sprzymierzonych z królem Władysławem Jagiełło, od dwóch lat toczącym kolejną wojnę z Zakonem Krzyżackim. Od 6 lipca wojska polsko – husyckie oblegały Chojnice. Po ponad miesiącu bezskutecznych prób zdobycia silnie ufortyfikowanego grodu w końcu ruszyli dalej, w kierunku Gdańska. Po drodze spaliły klasztor cysterski w Pelplinie i zdobyły Tczew. Gdy odkryli, że wśród wziętych do niewoli obrońców miasta, jest wielu zaciężnych Czechów, spalili ich na stosie za to – jak odnotował Jan Długosz – iż „przeciw własnemu narodowi dawali pomoc Niemcom, i przyszli do Prus najemniczym orężem wojować z królem polskim i Polakami, którzy dla wspólności języka zawsze byli Czechom przychylni”.

Następnie husyci złupili okolice Gdańska z klasztorem w Oliwie na czele. W końcu dotarli nad Bałtyk, gdzie – raz jeszcze oddajmy głos Długoszowi - „wszystko wojsko, tak konne jako i piesze, rzuciwszy się w bród morski jak tylko mogło najgłębiej, po falach wyprawiało sobie gonitwy; harcowali jedni z drugimi (…)”. W nagrodę Jan Čapek, dowódca husytów, otrzymał od Jagiełły m. in. wielbłąda. Krótko potem, w czasie oblężenia katolickiego Pilzna, zwierzę zostało zagarnięte przez obrońców miasta podczas wypadu i od tego czasu wielbłąd jest jednym z elementów herbu tego miasta.

500 lat później liczna, bo blisko stuosobowa grupa Czechów, postanowiła uczcić pojawienie się swoich przodków nad Morzem Bałtyckim. W sierpniu 1933 r. Czesi przyjechali także do Tczewa, gdzie witał ich m. in. burmistrz Stefan Wojczyński. Nasi południowi sąsiedzi zwiedzili mosty wiślane oraz złożyli kwiaty pod pomnikiem Wyzwolenia. Tczewski wątek czeskiego rajdu z 1433 r. stał się inspiracją dla pisarza Aloisa Jiráska, który napisał opowiadanie pt. „Tčevská hranice” („Tczewski Stos”).

(be-good, zielu)

fb2