be-good pisze:Dotyczy tzw. "Akcji Wózek", podczas której polski wywiad w niezauważony sposób włamywał się do niemieckich przesyłek pocztowych na tranzytowym odcinku Chojnice- Tczew.
W tym celu polski wywiad wojskowy wykorzystywał także złodziei z tzw. szkoły lwowskiej, oczywiście nieoficjalnie. Fragment artykułu z "Rzepy":
"Co pewien czas, o czym doskonale wiedziano, oficer Abwehry podróżujący ekspresem Berlin – Królewiec przewoził tajne dokumenty do ekspozytury wywiadu w stolicy Prus Wschodnich. Okazja była niezwykle kusząca. Wykorzystując przejazd pociągu przez polskie terytorium, należało sprawdzić, jakie wiadomości zawiera ten ściśle tajny bagaż.
Najsprawniej wykonywał to delikatne zadanie „profesor” kieszonkowców w szkole lwowskiej. I przeważnie do niego zwracano się o pomoc. Roboty podejmował się chętnie z pobudek, jak sam powiadał, czysto patriotycznych. Lwowski fachowiec wsiadał do pociągu w granicznym Zbąszyniu i, zanim ekspres po kilku godzinach dotarł do Tczewa, wszystkie dokumenty, jakie miał przy sobie niemiecki kurier, zostały na pewien czas wykradzione, przejrzane i sfotografowane, a potem jakby nigdy nic zwrócone na miejsce w najlepszym porządku. Szkoła lwowska na coś się więc przydawała, a w pewnych sytuacjach jej wykładowcy i absolwenci byli nie do zastąpienia."